|

Nowy Asfalt na Tamce

Nowy Asfalt na Tamce
Przejdź do

Formuła winyl i kawa, zapoczątkowana w Warszawie przez Hałas, szybko stała się naszą ulubioną.

Nowy Asfalt na Tamce, przez duże A, to jest dopiero wydarzenie! Już nie znajdziecie ich na Kredytowej, przenieśli się tu na dobre. I jest to dobry wybór, bo Tamka oraz całe Powiśle i Solec robią się coraz ciekawsze. Są też naturalną ścieżką wędrówek z centrum nad Wisłę.

Asfalt Coffee & Vinyl to nie tylko sklep, ale też całkiem przestronna kawiarnia. Są nawet osobne lady do zamawiania kawy i kupowania płyt. Znajdziemy tu oczywiście hiphopowe wydawnictwa wytwórni Asfalt Records (m.in. O.S.T.R., Otsochodzi czy Taco Hemingwaya), ale nie tylko. Rap rzeczywiście jest tu preferowanym gatunkiem, ale jest też sporo jazzu, elektroniki i dobrej polskiej muzyki. Oprócz winyli – płyty CD i albumy fotograficzne.

Miłym akcentem w kawiarni są porcelanowe kubki od sąsiadek z Tamki, z pracowni Fenek. Są też zrobione specjalnie na zamówienie talerze przypominające winyle (z Ani Ani Studio). Za nową identyfikację wizualną Asfalt Coffee & Vinyl odpowiada studio Kommunikat z Poznania. W dni powszednie kawiarnia czynna jest od godz. 8:30 i serwuje oprócz dobrej kawy, słodkości od Form Prostych i kanapki z Aromatu. Odbywają się tu też spotkania z artystami i kulinarne wydarzenia, tj. degustacja cydrów Kwaśnego Jabłka (które wejdą do stałej oferty kawiarni).

Formuła winyl i kawa, zapoczątkowana w Warszawie przez Hałas, szybko stała się naszą ulubioną. Na pewno będziemy stałymi gośćmi!

Asfalt Coffee & Vinyl, ul. Tamka 37, www.asfaltshop.pl

ASFALT
ASFALT
ASFALT
ASFALT
ASFALT
ASFALT
ASFALT
ASFALT
ASFALT
ASFALT
ASFALT
ASFALT
ASFALT
ASFALT
ASFALT
ASFALT
ASFALT
ASFALT


|

Syzyf nie jest sam – niezwykła wystawa w U-jazdowskim

Syzyf nie jest sam – niezwykła wystawa w U-jazdowskim
Przejdź do

Japończycy z kolektywu hyslom znaleźli się w Warszawie, bo ich praktyka bardzo odpowiada sposobowi myślenia o rezydencjach artystycznych w U-jazdowskim.

Itaru pewnego dnia zauważył, że góra, którą widzi od lat z okien swojego domu w Osace, zmienia się. Wjechały koparki. Z przyjaciółmi wkradł się więc na teren budowy, żeby sprawdzić, co się dzieje. Tak narodził się kolektyw hyslom.

Od 2009 roku Itaru Kato, Fuminori Hoshino i Yuu Yoshida wracają na tę górę, by w charakterystyczny dla siebie sposób doświadczać i pokazywać zachodzące tam zmiany. Wkraczają zawsze wtedy, gdy ustają prace budowlane. Są cieniem przemian, które na tej górze się wydarzają.

To, co tam robią, to swoiste happeningi, badania terenowe. Sami nazywają to „field’s play”. Improwizują je w trójkę albo więcej osób, w odniesieniu do tego, co danego dnia tam zastaną. Wchodzą w pewną grę z pracownikami, którzy zostawiają w określonym stanie tę górę, z przyrodą. Są to bardzo fizyczne, czasami ryzykowne działania, które mocno odbijają się na ich ciałach.

– Schudli i stężeli przez ten czas. Poznali tę górę swoim ciałem. Nowe zbocze? Sturlali się z niego. Pręty zbrojeniowe? Stworzyli z nich muzyczne instrumenty. Studzienki kanalizacyjne? Nurkowali w nich – opowiada Anna Ptak, współkuratorka wystawy, pokazując nam na ekranach małych telewizorów dokumentację tych działań. Chłopaków poznała sześć lat temu na własnej rezydencji w Japonii. To był czas, kiedy po czterech latach działań na górze postanowili po raz pierwszy pokazać je publiczności.

Hyslom znalazł się w Warszawie, bo ich praktyka bardzo odpowiada sposobowi myślenia o rezydencjach artystycznych w U-jazdowskim. Preferowane jest tu działanie z tym, co zastane, a nie z tym, co zadeklarowane wcześniej. – Zapraszamy artystów nie na podstawie zgłoszonego projektu, ale dlatego, że cenimy ich praktykę. Zwykle są to działania zakorzenione w jakimś kontekście społecznym, oparte na udziale osób, które nie są artystami. Procesualne, performatywne, zmienne i właśnie kontekstowe. Zapraszamy ich, żeby zobaczyć, co z tą praktyką stanie się w tym nowym miejscu – mówi Anna Ptak.

Góra pod Osaką teraz jest osiedlem mieszkaniowym na 10 tys. osób. Ale Itaru, Fuminori i Yuu wciąż na nią wracają i dokumentują w cyklu wideo „Dokumentacja histerezy” (historii zapisanej w materii). Na tej podstawie tworzą też rzeźby, spektakle, performance, działania taneczne.

Przyjechali do Warszawy. Ale tu nie ma góry. Przypomniała im się inna historia, która im towarzyszy. Historia kamienia. Nadawała się, bo kamień to namiastka góry. Wrócimy do niej za chwilę.

Rozglądając się po okolicy trafili do Ursusa, gdzie na terenie dawnej fabryki traktorów powstają osiedla mieszkaniowe (zupełnie jak na ich górze). Tu przyłączyli się do niezwykłego projektu budowy statku z osobami wychodzącymi z bezdomności, wspieranymi przez Kamiliańską Misję Pomocy Społecznej kapitana Waldemara Rzeźnickiego. To było doskonałe zarzewie dla wyobraźni i ulubionego przez Japończyków wspólnego działania.

Wracając do kamienia. Znaleźli go w rzece Kamo, w Kioto. Całkiem spory głaz, który posłużył im do serii działań performatywnych. Po każdym takim działaniu zwracali go do rzeki. Aż pewnego dnia kamień zniknął. Podczas wizyty w Europie „odnaleźli” go, a raczej kamień, który bliźniaczo przypominał tamten. Pomyśleli: „Uczyńmy ten kamień kamieniem z Kamogawy. Ale żeby to zrobić, musimy zwrócić ten kamień do rzeki Kamo.” Tak, lubią komplikować sobie zadanie! Podróż z takim kamieniem to nie jest łatwa sprawa. Na szczęście po drodze znaleźli mnóstwo pomocników, którzy uwierzyli w tę historię. Syzyf nie jest sam.

Całą tę historię na wystawie opowiadają miniaturowe scenki – rzeźby z gliny; pamiątki z podróży kamienia specjalnie kupioną do tego celu ciężarówką, dokumentacje wideo. Wyłania się z nich peryferyjny obraz Polski, bo dzięki tej podróży artyści z Japonii weszli w różne nasze lokalne światy. Są tu gołębiarze z granicy polsko-niemieckiej, studenci sztuki ze Szczecina i Poznania, bezdomni budujący statek, rolnicy z Pomorza.

Po zakończeniu wystawy kamień wróci razem z hyslom do Japonii. Przez ląd i morze Ochockie. A jeśli poziom wody w Wiśle będzie zadowalająco wysoki – zbudowanym wspólnie statkiem do Bałtyku i dalej, drogą morską. Teraz kamień możemy zobaczyć w studni na dziedzińcu Zamku Ujazdowskiego. Systemem lin i przekładni połączony jest z budynkiem zamku, z wystawą. Podróż trwa. Historia toczy się dalej.

Wystawa hyslom czynna będzie w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski do 8 marca.



|

Nasz nowy przewodnik „Zakupy” – zobacz online!

Nasz nowy przewodnik „Zakupy” – zobacz online!
Przejdź do

A w nim najlepsze sklepy z modą, kosmetykami i dizajnem w Warszawie.

W przewodniku polecamy setkę najlepszych naszych zdaniem butików. Zwracaliśmy uwagę na to, czy dana marka ma swój stacjonarny sklep, do którego możemy wysłać naszych gości. Znajdziecie tu butiki z modą i dodatkami, ubraniami vintage, kosmetykami i dizajnem. Oczywiście polskich marek. Przewodnik wpisuje się bowiem w naszą misję promowania najciekawszych zjawisk w Warszawie, wspierania lokalnych biznesów i ludzi, którzy je tworzą.

Przewodnik znajdziecie w polecanych przez nas sklepach, jest bezpłatny. Za projekt tego cacka odpowiada oczywiście nasze Mamastudio. 

Przewodnik możecie zobaczyć również tutaj. Mamy nadzieję, że każdego roku wydawać będziemy jego nową, aktualną edycję. 

 



|

Watch Docs – współczesne punkty zapalne

Watch Docs – współczesne punkty zapalne
Przejdź do

Dokument o Tęczy Julity Wójcik otworzy festiwal WATCH DOCS. Prawa Człowieka w Filmie. W tym roku skupimy się na sytuacji środowisk LGBT+ na całym świecie.

Wieczór otwarcia 5 grudnia to premiera filmu Wojtka Jankowskiego „Punkt zapalny” – opowieść o niezapomnianej instalacji Julity Wójcik (kolejny pokaz 10 grudnia). Jednoznacznie skojarzona z ruchem LGBT tęcza w Warszawie płonęła siedem razy. Tym bardziej pokochali ją ci, którzy nie chcieli godzić się z symboliczną przemocą. Podobnie pełne napięć okazały się historie licznych rozsianych po Polsce nawiązań do słynnej instalacji. Julita Wójcik opowiada o tych wydarzeniach z dystansu, kiedy emocje już opadły. Śledzimy też oczywiście całą historię Tęczy od Wigier aż po dalekie Indie. 

Główna sekcja festiwalowych dokumentów zatytułowana jest „Kto się boi tęczy”. Będzie wzruszająco, czasem strasznie, czasem zabawnie.

Jednym z wydarzeń specjalnych festiwalu będzie pokaz filmu „Zatoka cieni”, wyprodukowanego przez Leonarda DiCaprio i nagrodzonego przez publiczność festiwalu Sundance. To dokumentalny thriller – dramatyczne świadectwo nierównej walki o ocalenie ostatnich przedstawicieli najmniejszego delfina na świecie – morświna kalifornijskiego.

Kadr z filmu "Zatoka cieni"

Od 2003 roku Helsińska Fundacja Praw Człowieka przyznaje na festiwalu nagrodę za wybitne osiągnięcia w ukazywaniu praw człowieka w filmie. Od 2006 roku nosi ona imię Marka Nowickiego, współzałożyciela i wieloletniego Prezesa Fundacji, współtwórcy Komitetu Helsińskiego w Polsce. W tym roku po raz pierwszy odbierze ją kolektyw twórców – amerykańska grupa Field of Vision (Pole widzenia), założona przez dokumentalistkę, laureatkę Oscara i nagrody Pulitzera Laurę Poitras. Ich znakiem firmowym jest niekonwencjonalne łączenie twórczych poszukiwań w dziedzinie sztuki audiowizualnej z zaangażowanym społecznie i politycznie dziennikarstwem.

Międzynarodowy Festiwal Filmowy WATCH DOCS. Prawa Człowieka w Filmie to jeden z największych na świecie festiwali filmowych poświęconych podstawowym prawom jednostki. W tym roku odbywa się po raz 19. Festiwalowe filmy będzie można oglądać do 12 grudnia w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Muranowie i Kinotece. Bilety na wszystkie pokazy są bezpłatne. Poza międzynarodowym grudniowym festiwalem w Warszawie WATCH DOCS to także festiwal objazdowy w 40 polskich miastach, festiwal on-line, projekt WATCH DOCS. Zrób to sam oraz WATCH DOCS Białoruś. Festiwal organizuje Helsińska Fundacja Praw Człowieka we współpracy z Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski.

Pełen program znajdziecie TUTAJ…



|

29.11-1.12. Nareszcie weekend! Polecamy wydarzenia

29.11-1.12. Nareszcie weekend! Polecamy wydarzenia

Targi Rzeczy Ładnych, nowa wystawa w Muzeum nad Wisłą, pawilon Beza Projekt w Wozowni.

Piątek, 29.11

12-20:00

Muzeum nad Wisłą

ul. Wybrzeże Kościuszkowskie 22

bilety: 5 zł

 

Miriam Cahn „Ja, istota ludzka” – nowa wystawa w Muzeum nad Wisłą

To pierwsza w Polsce monograficzna wystawa szwajcarskiej artystki, jednej z najważniejszych malarek drugiej połowy XX i początku XXI wieku.

18:00

Polana Institute

ul. Jana Pawła II 49

Otwarcie wystawy „Polana Interiors”

Polana Institute bawi się „tendencją wnętrzarską” w pokazach sztuki współczesnej. Wśród artystów m.in.: Tymek Borowski, Magdalena Karpińska, Olga Micińska, Dominika Olszowy i Stach Szumski. Wystawa czynna do 7 grudnia, pon.-sob. 12-18.

18:00

galeria Leto

ul. Dzielna 5

Wernisaż Alex Urban w galerii Leto

Tym razem zamiast malarstwa, z którym artystka jest kojarzona, zobaczymy akwaforty i rzeźbę z brązu.

18:00

Galeria Stefan Szydłowski

ul. Wspólna 53/2

Kamil Kuskowski w Galerii Stefan Szydłowski

Otwarcie wystawy „Pomiędzy”, odnoszącej się do projektu typograficznego Władysława Strzemińskiego.

19:00

BWA Warszawa

ul. Marszałkowska 34/50

Márton Nemes & Małgorzata Szymankiewicz w BWA Warszawa

Otwarcie wystawy „Falling out of Rhythm” artystów, którzy poznali się w internecie. Warto połączyć z wernisażem w Galerii Monopol.

19:00

Galeria Monopol

ul. Marszałkowska 34/50

Basia Bańda w Galerii Monopol

Otwarcie wystawy najnowszych prac artystki, zatytułowanej „Morze i góry”. Warto połączyć z wernisażem w BWA Warszawa.

19:30

Instytut Fotografii Fort

ul. Racławicka 99

Otwarcie wystawy Justyny Mielnikiewicz „W Ukrainie” w Instytucie Fotografii Fort

Justyna Mielnikiewicz od lat dokumentuje z wnikliwością życie codzienne w państwach byłego ZSRR. Od 2014 roku fotografuje Ukrainę.

19:00

galeria lokal_30

ul. Wilcza 29A/12

Otwarcie wystawy „Natalia LL: Zapisuję wydarzenia zwykłe” w lokalu_30

Wystawa zrealizowana we współpracy z Festiwalem Konteksty w Sokołowsku. Obok bardziej znanych prac Natalii LL zobaczymy nigdy nie pokazywane w Polsce odbitki, które artystka wysłała w 1974 roku na wystawę do Galerii Paramedia w Berlinie, a także fotografie i filmy ukazujące codzienność i pracę artystki w jej wrocławskim mieszkaniu, pełniącym wielokrotnie rolę studia.

21:00

Wozownia

ul. Trzech Krzyży 16

wstęp wolny

Wozownia na zimę! Otwarcie pawilonu autorstwa Beza Projekt

Będzie znacznie lepsza ta przestrzeń na zimę niż zeszłoroczny namiot, wypełniona ciepłymi materiałami, tkaninami, wygodnymi meblami.

22:30

Kulturalna

Pałac Kultury i Nauki

pl. Defilad 1

wstęp wolny

16. Urodziny Kultu!

Kulturalnej stuknęła szesnastka! Tańczymy i pijemy za dalsze lata.

Sobota, 30.11

9-15:00

Elektrownia Powiśle

ul. Zajęcza 2B

Plonoteka w Elektrowni Powiśle

Targ zdrowej żywności, bezpośrednio od rolników i producentów, bez plastiku. Płatność tylko gotówką.

11-19:00

Centrum Praskie Koneser

pl. Konesera 2

wstęp: 10 zł

Targi Rzeczy Ładnych – Zima! w Koneserze

Nasze ulubione przedświąteczne targi, ponad 250 wystawców, również w niedzielę.

11-19:00

Mysia 3

wstęp wolny

Święto Ciała na Mysiej 3

Targi biżuterii, kosmetyków, ubrań i ceramiki organizowane przez magazyn „Usta”.

12:00

Muzeum nad Wisłą

ul. Wybrzeże Kościuszkowskie 22

bilety: 5 zł

Oprowadzanie po wystawie Miriam Cahn „Ja, istota ludzka” w Muzeum nad Wisłą

Po nowej wystawie w MSN oprowadzi nas kuratorka Marta Dziewańska.

18:00

Torwar

ul. Łazienkowska 6a

bilety: od 149 zł

Parov Stelar na Torwarze

Projekt austriackiego producenta i muzyka Marcusa Füredera.

19:00

Palladium

ul. Złota 9

bilety: od 100 zł

Skalpel Big Band w Palladium

Reprezentanci brytyjskiej oficyny Ninja Tune Marcin Cichy i Igor Pudło.

22:30

barStudio

Pałac Kultury i Nauki

pl. Defilad 1

wstęp wolny

Ej, Tina Turner ma 80 lat! – party w barzeStudio

Pijemy zdrowie divy.

Niedziela, 1.12

11-19:00

Centrum Praskie Koneser

pl. Konesera 2

wstęp: 10 zł

Targi Rzeczy Ładnych – Zima! w Koneserze

Nasze ulubione przedświąteczne targi, ponad 250 wystawców.

13:00

Nowy Teatr

ul. Madalińskiego 10/16

Premiera książki „Dzieci z Dworca Brześć” w Nowym Teatrze

O ludziach, którzy miesiącami koczowali na białoruskim dworcu, uciekając przed reżimem i przemocą oraz o tych, którzy im pomagali.

cały dzień

Luna

ul. Marszałkowska 28

Elektronik

ul. Gen. Zajączka 7

Iluzjon

ul. Narbutta 50a

bilety: 20 zł

Ostatni dzień Festiwalu Filmów Rosyjskich Sputnik

Szczegółowy program tutaj…

 

 



|

Si Beau zakupy w naszym Autor Rooms

Si Beau zakupy w naszym Autor Rooms
Przejdź do

Bardzo jesteśmy dumni, że to właśnie u nas w Autor Rooms na Lwowskiej dziewczyny z Si Beau postanowiły zorganizować swój pierwszy przedświąteczny pop up.

Anne-Laure Delmotte, Pauline de Luppé i Anne-Sophie Nival są Francuzkami, które mieszkają w Warszawie. Wspólnie stworzyły Si Beau – agencję eventową oraz blog „Si Beau / Beautiful Hands Stories”, który prezentuje nowoczesne polskie rzemiosło i ludzi, którzy za nim stoją. Często tam zaglądamy, żeby sprawdzić, na co dziewczyny zwróciły uwagę, co im się spodobało. Bo mamy podobny gust i zamiłowanie do dobrego życia, w rytmie slow, do poznawania ciekawych ludzi, których historie są dla nas inspiracją.

Prezenty świąteczne też lubimy kupować rozważnie, dużo wcześniej, w komfortowych warunkach. Tak będzie podczas Si Beau Pop Up już w najbliższy czwartek (28 listopada). Znajdziemy tu starannie wyselekcjonowane przedmioty 25 twórców, m.in. ceramikę Gosi Łyszczarz i Look At Me Plates, wianki Marcina Gładkiego, torby Alicji Getki, kilimy I Do Rugs, ręcznie szyte lalki Mari Dolls, papiery Suska & Kabsh, herbaty Moya. Do kupienia będą grafiki, kosmetyki, świece, autorska biżuteria. A wszystko to w domowych okolicznościach naszego 200-metrowego apartamentu w zabytkowej kamienicy, wyposażonego wyłącznie w polski dizajn i polską sztukę.

Między godziną 18 a 19 będziemy tam też podpisywać nasz przewodnik „Warszawa Warsaw 2”. Bo naszą książkę również tu kupicie.

Do zobaczenia. Będzie tak pięknie! Si beau!

28 listopada, w godz. 9-21 – Si Beau Pop Up #1 w Autor Rooms, ul. Lwowska 17/7
Koniecznie się zarejestrujcie pisząc mail na adres bonjour@si-beau.pl

Autor Rooms


|   |

Jakub Chełmiński walczy ze smogiem

Jakub Chełmiński walczy ze smogiem
Przejdź do

Chociaż wcześniej pisałem o smogu, to naprawdę przeraziłem się zimą 2016/17 roku. 

Piszesz we wstępie do książki o tym, że smogu przez długi czas nie dostrzegamy, ale gdy już uświadomimy sobie, że jest, nie możemy przestać o tym myśleć. Kiedy do ciebie to dotarło?

Gdy urodziło nam się dziecko i w pierwszym roku było dwa razy w szpitalu z powodu chorób dróg oddechowych. Albo gdy pewnego wieczoru wróciłem ze spaceru z psem i żona zapytała, czy znowu palę, tak śmierdziało moje ubranie i włosy. Chociaż wcześniej pisałem o smogu, to naprawdę przeraziłem się zimą 2016/17 roku. 

Gdzie mieszkacie?

Na osiedlu domów jednorodzinnych na Zaciszu. Nie tylko luksusowych, nowych, w których kominki ludzie instalują sobie dla przyjemności. Ale są tu też biedadomki z lat 30., w których muszą dorzucać węgla, żeby mieć ciepło, albo żeby zagrzać wodę.

Pamiętasz swój pierwszy tekst o smogu?

W 2008 roku napisałem o badaniach dr Artura Badydy, który wykazał, że mieszkanie w centrum Warszawy rzeczywiście szkodzi na płuca. On pierwszy na Politechnice zaczął to badać, przekładać na ludzkie zdrowie. Naukowiec z misją. Wykazał, że gdy mieszkasz przy Tamce albo w alei Niepodległości to masz cztery razy większe szanse zachorowania na POCHP – bardzo poważną chorobę płuc – niż ktoś kto mieszka na wsi z krystalicznie czystym powietrzem. 

Jak myślisz, skąd się bierze ta znieczulica, to wyparcie? To, dlaczego nie widzą tego politycy, jestem w stanie zrozumieć, bo znam polityczne mechanizmy. Ale obywatele?! To tak jak byśmy żyli w mieszkaniu zbudowanym z rakotwórczych materiałów i udawali, że nic się nie dzieje.

Może dlatego, że wydaje nam się, że jesteśmy bezsilni. Trochę działa ten mechanizm, że tak było zawsze, albo kiedyś było gorzej. Często to słyszę od starszych osób. 

Ale jest też ciekawe zjawisko, że ci, którzy jeżdżą samochodami nie dostrzegają tego, że się do smogu dokładają i obwiniają palących w kopciuchach. I na odwrót – ci od kopciuchów mówią: zróbcie najpierw porządek ze starymi dieslami, a potem zajmiemy się piecami. I to tak działa u ludzi wykształconych, którzy mają wiedzę. U dobrze sytuowanych, którzy mieszkają w Wilanowie, których pytam: „Ale co, w kominku lubisz sobie zapalić? A wiesz, że to jest taki sam smog?”

Powiedz coś więcej o tych kominkach.

Drewno też wytwarza szkodliwe substancje. W Warszawie teraz jest taki stan prawny, że można palić drewnem, ale powinno mieć wilgotność poniżej 20 procent. Czyli nie można palić mokrym drewnem. Ale pokaż mi kogokolwiek, kto ma urządzenie do sprawdzania tego. Przyjmuje się, że jak drewno jest rok sezonowane, to można nim palić. 

Jakub Chełmiński
Chodziłem po praskich kamienicach i sprawdzałem. ZGN twierdził, że w danej kamienicy pieców nie ma, bo zostały wyłączone z eksploatacji. W praktyce piece są i ludzie sobie w nich palą, wbrew zakazowi. Tyle że nie przychodzi już kominiarz na przegląd. Czyli nie dość, że ludzie palą dalej, to jeszcze są narażeni na większe niebezpieczeństwo pożarów. 

Co może zrobić wrażenie na politykach. Wyjście na ulice?

Kraków wyszedł, setki osób przeszły w 2013 roku w marszu antysmogowym pod ratusz. To skłoniło władze do zmian, dziś mają już w mieście zakaz spalania paliw stałych. Coraz więcej jest organizacji i pojedynczych aktywistów, którzy składają pozwy przeciwko samorządom i władzom centralnym, ubierają pomniki w maseczki, przekonują sąsiadów do wymiany pieców. W Warszawie działa Warszawa bez Smogu, która jest częścią Polskiego Alarmu Smogowego, Smog Wawerski, Warszawski Alarm Smogowy.

Dlaczego jesteśmy tak bardzo w tyle za Krakowem? Nie możemy po prostu skopiować ich ścieżki?

To jest dobre pytanie. Wydawało się naturalne, że skoro tam kończą już wymianę pieców, to można zatrudnić u nas ich specjalistów. Problem w Krakowie był większy, bardziej namacalny, prawie 50 tysięcy pieców, niemalże w centrum miasta. Zakazali też kominków, w ogóle nie może być dymu w Krakowie.

U nas jest nakaz wymiany kopciuchów do końca 2022 roku, oczywiście tych najgorszych. Ale jest furtka, że możemy wymieniać stare piece na zgodne z ekoprojektem, czyli bardziej ekologiczne, ale jednak wciąż piece węglowe. Na razie nie będziemy mieć zakazu palenia węglem w Warszawie, chociaż aktywiści wystąpili już z taką petycją. Władze Warszawy i województwa zapewniają, że analizują taką możliwość, ale co z tego wyjdzie jeszcze nie wiadomo.

To jest niesamowite, jak stołeczni politycy boją się decyzji o konsekwencjach ogólnokrajowych. Bo co my mamy do tego węgla?! Rozumiem, że na Śląsku to są trudne decyzje, ale u nas?!

Szczególnie, że mamy najdłuższą w Unii Europejskiej sieć ciepłowniczą. Można też dopłacać do rachunków najbiedniejszym mieszkańcom, których nie da się podłączyć do sieci, ale wprowadzą u siebie ogrzewanie na prąd. 

Szokujący był dla mnie twój ostatni tekst o tym, jak mało miejskich kopciuchów zniknęło w ciągu ostatniego roku, a wręcz ich przybywa.

Nawet nie o to chodzi, że instaluje się nowe, tylko miasto w tym roku dokładniej policzyło kopciuchy we własnych budynkach. Na Targówku wyszło im o 90 więcej, we Włochach o 130 więcej niż rok temu. Urzędnicy się oburzyli na ten tekst, bo w tym roku 350 pieców usunęli, 500 mają usunąć do końca roku, czyli coś robią. Ale po ponownym podliczeniu przez ZGN-y okazało się, że do usunięcia jest więcej niż wydawało się rok temu. 

Wiem, jak to działa, bo chodziłem po praskich kamienicach i sprawdzałem. ZGN twierdził, że w danej kamienicy pieców nie ma, bo zostały wyłączone z eksploatacji. W praktyce piece są i ludzie sobie w nich palą, wbrew zakazowi. Tyle że nie przychodzi już kominiarz na przegląd. Czyli nie dość, że ludzie palą dalej, to jeszcze są narażeni na większe niebezpieczeństwo pożarów. 

Z 600 kamienic na Pradze co roku podłącza się do centralnego ogrzewania kilkadziesiąt. Na Pradze Południe w tym roku podłączonych zostanie 20 z 362 kamienic. To oczywiście nie są łatwe ani tanie inwestycje, ale w tym tempie trochę to zajmie. A to wszystko dzieje się dwa kilometry od placu Bankowego. 

Ogromne emocje wzbudza wątek samochodów.

Na koniec 2018 r. w Warszawie zarejestrowanych było półtora miliona samochodów. Kolejne pół miliona codziennie wjeżdża i wyjeżdża z Warszawy. Ogromna liczba. Jakoś ten ruch trzeba ograniczać. Pozostaje pytanie, jak. 

Są różne warianty. Wariant szwedzki, londyński, czyli zrobić płatny wjazd do centrum; wariant niemiecki, czyli zakazać wjazdu do centrum najstarszym, najbardziej szkodliwym dieslom. Trzeba po prostu zlecić solidną analizę, która pokaże kilka wariantów granic strefy płatnego parkowania, kilka wariantów opłat. Ile osób będzie skłonnych do przesiadki na komunikację publiczną, ile nam to przyniesie zysków, ile za to kupimy nowych autobusów czy tramwajów, jak to ograniczy emisję spalin. I wtedy możemy rozmawiać o konkretach. Na razie, jak słyszmy „ograniczenie ruchu aut w centrum” to zapewne każdy ma na myśli co innego. 

Trzeba też pamiętać o kosztach społecznych takich ograniczeń. Najbogatszych i tak będzie stać na wjazd do Śródmieścia. Ale uświadommy sobie, jak wiele osób – fachowców, pielęgniarek, robotników – dojeżdża do pracy z okolic Warszawy. Na przykład z takiej Ostrowi Mazowieckiej, z której nie ma pociągu. Autobusy z małych miejscowości polikwidowano. Mój kolega mieszka 30 kilometrów pod Warszawą, a na Uniwersytet jedzie prawie dwie godziny zbiorkomem, do autobusu wsiada o godz. 6. Jak by go było stać na starego golfa, którym by dojechał w 40 minut, to raczej by skorzystał. Więc nie chodzi tylko o to, żeby budować metro w mieście, ale żeby zadbać o sprawną komunikację na całym Mazowszu.

Czy za prezydenta Trzaskowskiego coś się ruszyło w temacie smogu? Justyna Glusman jest odpowiedzialna za tę kwestię? Kogo naciskać?

Jest odpowiedzialna za smog z niskiej emisji. Bardzo podkreśla, że za transport i inwestycje, a więc smog samochodowy, odpowiada wiceprezydent Robert Soszyński. Pierwszy rok po wyborach był o tyle stracony, że wszyscy nowi w ratuszu dopiero się wdrażali. Na przykład tworzyło się nowe Biuro Ochrony Powietrza. Przygotowywano ramy prawne dotacji do likwidacji pieców, na które wnioski można składać od października. Nie zlikwidowano jeszcze w ich ramach żadnych pieców, ale zainteresowanie jest spore. Można powiedzieć, że jest to krok w dobrym kierunku, szkoda że wykonany dopiero teraz, a nie dwa, trzy lata temu, gdy mówili o tym aktywiści. Władza w Warszawie przecież jest ta sama, ta sama partia rządzi przed i po wyborach. Tymczasem w ratuszu zrobili sobie nowe otwarcie, straciliśmy dużo czasu. 

A co każdy z nas może zrobić?

Ci, którzy mają piece, po prostu muszą je wymienić. Nie jest to łatwe i tanie, ale obliguje ich do tego uchwała miasta. To jest około 20 tys. gospodarstw domowych w Warszawie. 

Palący w kominkach, apeluję: wyjdźcie ze swojej strefy komfortu, zrezygnujcie z tego luksusu! To jest łatwe, da się żyć bez kominków rozpalanych dla romantycznej atmosfery.

Zostają kierowcy, którym najtrudniej przychodzi rezygnacja z auta. Jedni jeżdżą z lenistwa, ale są też tacy, którzy muszą korzystać z samochodów. W całym procesie powinniśmy pamiętać o najbiedniejszych, których ekologiczne zmiany dotkną najbardziej. Powinniśmy im pomóc przez nie przejść.