|

Michał Sobieszuk częstuje turystów

Michał Sobieszuk częstuje turystów
Michał Sobieszuk

Twórca serwisu Eat Polska, który opowiada o Polsce przez pryzmat kulinariów.

Gdzie zabieracie turystów?

W kilka miejsc, tak, żeby opowiedzieć, jak się zmieniały gusta kulinarne Polaków i pokazać przekrój sceny gastronomicznej – od najbardziej progresywnych miejsc, serwujących nowoczesną kuchnię polską, po tradycyjne restauracje, gdzie można zjeść chleb ze smalcem i ogórkiem albo barszcz. Takie jak Kamanda Lwowska na Foksal – moim zdaniem najlepsza polska restauracja w centrum Warszawy. Turyści chcą raczej tego barszczu i kiełbasy. Ale bardzo pilnujemy, żeby nie utrwalać obrazu Polski jako skansenu z pierogami.

Jak to zrobić? Jak pokazać tradycyjną kuchnię polską i nie serwować kiczu?

Dziś to jest bardzo proste. Jest cała nowa fala restauratorów, którzy odwołują się do tej tradycji, ale ją wywracają do góry nogami. I to jest bardzo ciekawe.

Michał Sobieszuk
W Eat Polska bardzo pilnujemy, żeby nie utrwalać obrazu Polski jako skansenu z pierogami.

A jakie atrakcje oferuje Vodka Tour?

Widzę, że się uśmiechasz. W Polsce pokutuje wizerunek wódki jako napoju, który pije się, żeby się upić. Nasze wycieczki to nie jest nieustająca libacja. Zależy nam, żeby pokazać historię obecności wódki w Polsce i bogactwo jej odmian. Chodzimy między innymi do shot barów z zakąskami, gdzie można zjeść śledzia z cebulką, nóżki, bigos, gziki.

Powstają jak grzyby po deszczu, ale ich jakość jest często wątpliwa. Które polecasz?

Aferę na Szpitalnej, gdzie gotuje mama właściciela i są tam naprawdę dobre, domowe smaki.

Na Pradze powstaje Muzeum Polskiej Wódki. Zapewne będzie najczęściej odwiedzanym muzeum w Warszawie. Zabieracie swoich gości na Pragę?

Jest tu sporo miejsc godnych uwagi, ale jeszcze ich tu nie wozimy. Bardziej ze względów organizacyjnych. W Śródmieściu Południowym w krótkim czasie możemy im pokazać znacznie więcej. Sam mieszkam od lat na Pradze, jestem lokalnym patriotą, więc bardzo kibicuję takim miejscom, jak Bistro Z na Ząbkowskiej czy Pyzy Flaki Gorące na Brzeskiej.

Co mówią turyści po waszych wycieczkach?

Po pierwsze, że jest tanio. Pamiętam, jak sam dwa lata temu jeździłem po krajach bałtyckich i miałem problem ze znalezieniem dobrej knajpy z cenami około 20 euro za obiad. Tymczasem w Warszawie 20 euro to jest uczta. Nasi goście zwracają też uwagę na różnorodność i to, że nie kopiujemy jeden do jednego zagranicznych pomysłów. Wolimy serwować nowoczesne warianty lokalnej kuchni.