Search for content, post, videos

Mateusz Potempski – gospodarz Otwartej Pracowni [ROZMOWA]

Architekt, aktywista, społecznik, prezes Stowarzyszenia Akademickiego Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej. Współtwórca działającej na osiedlu domków fińskich Otwartej Pracowni Jazdów 3/6., która jest nominowana do nagrody S3KTOR 2017 dla najlepszej warszawskiej inicjatywy pozarządowej.  Kapitan jachtowy i pasjonat żeglarstwa.

Otwarta Pracownia obchodziła właśnie drugie urodziny. Co udało się zrobić przez te dwa lata?
– Na początku nie było pomysłu, żeby domek był dostępny codziennie. Doszliśmy do tego organicznie i przez półtora roku zbierze się może ze 20 dni, kiedy tu było zamknięte. Gdy startowaliśmy w konkursie, na osiedlu Jazdów działało 5 czy 6 domków organizacji pozarządowych, 15 było pustych, 8 zamieszkałych – całkowicie inne proporcje niż teraz. Jazdów, chociaż już znany z wydarzeń plenerowych, był w fazie organizacyjnej i działał od akcji do akcji.

Udało się stworzyć Pracownię, która jest nie tylko dla architektów, ale jest jedynym czynnym codziennie miejscem. Każdy może tu przyjść i włączyć się w życie domku. To wydaje mi się ważne.

Co uważasz za największą wartość tego miejsca?
– Projekty, które robimy, mogłyby być realizowane w innych miejscach, ale wątpię, czy gdzie indziej byłyby równie żywe. Tu jest ogromna rotacja i na styku tych osób, które się tu poznają powstają nowe pomysły.

Na pewno wartością jest też to, że robimy wydarzenia w takiej skali. Wykłady o architekturze Warszawy, koncerty Muzyka w Pracowni, ale nie ex-katedra, nie w wielkiej sali koncertowej, tylko blisko, żeby można było naprawdę mieć wrażenie spotkania z drugim człowiekiem.

Jakie osoby przyciąga Otwarta Pracownia?
– Przestrzeń nie jest zaprojektowana tak, żeby można tu było być w odosobnieniu, więc żeby korzystać z co-worku trzeba mieć dużą tolerancję dla kręcących się wokół ludzi, ciekawość, sympatię do nich.

Natomiast ci, którzy przychodzą na wydarzenia – trudno powiedzieć. Kiedy otwieram koncerty czy wykłady i pytam kto jest w domku po raz pierwszy, czasem jest to ponad połowa sali. Cały czas przychodzą nowi ludzie. Znają nas nie tylko studenci, ale też osoby z grupy wiekowej 45-55 lat. A nie prowadzimy akcji promocyjnej. Jesteśmy tu i tym byciem robimy miejsce.

My, czyli kto?
– Czyli ci którzy tu przyjdą i będą chcieli zostać. Kiedy pisałem projekt Otwartej Pracowni nie znałem dobrze specyfiki Jazdowa, ale starałem się połączyć doświadczenia bycia studentem wydziału architektury i żeglarzem. Kiedy czarterujesz jacht to jest jak samochód czy rower z wypożyczalni – nie ma żadnej relacji, bierzesz, oddajesz. A jeśli musisz jacht wyremontować, robisz w nim rzeczy, które są twoje, poznajesz ludzi, z którymi go remontujesz, inaczej się na takim jachcie pływa.

Otwarta Pracownia w mojej głowie miała być takim połączeniem – przestrzenią do wyrażania się, pracy, samorealizacji. Nie przestrzenią usługową, tylko miejscem, które razem tworzymy, w takiej spółdzielczości. Niby nic nowego, ale nie zawsze się udaje.

Polacy potrafią wspólnie działać?
– Wciąż pokutuje myślenie, że to co wspólne jest niczyje. Miałem takie dyskusje z żeglarzami z Wielkiej Brytanii. Tam jest bardzo dużo jachtów klubowych, bo lepiej mieć jacht w 20 osób, niż tylko dla siebie, bo to pochłania masę pracy i pieniędzy. A popływasz na nim ile? Tydzień, dwa? I często mam wrażenie, że ludzie, którzy trafiają do Otwartej Pracowni nie mogą uwierzyć, że to jest możliwe w kontekście nieruchomości. Pytają za ile taki domek można kupić. Czyje to jest? My zawsze powtarzamy, że tego nie da się kupić, bo to już jest twoje, przez to, że jest wspólne.

Mam nadzieję, że Jazdów buduje ten kapitał społeczny, że przez przebywanie tutaj i obcowanie z naszymi wartościami ludzie będą się zmieniać.

A ciebie Jazdów zmienił?
– Bardzo. Nauczyłem się na przykład wspólnego podejmowania decyzji. Mamy tu 18 organizacji pozarządowych i mieszkańców. No i weź się dogadaj z trzydziestką liderów tak, żeby każdy był zadowolony.

Jazdów uwrażliwił mnie też na kwestie zrównoważonego rozwoju i ekologii. Zwyczajnie przez to, że sąsiadujemy z organizacjami, które się tym zajmują. Może dzięki temu sąsiedztwu nauczymy się gadać ludzkim głosem, a nie tylko w kółko ze sobą o tym samym? To zestawianie światów jest moim zdaniem najważniejsze, nie tylko w rozwoju społeczeństwa, ale w życiu, żeby było ciekawe, stymulujące. 

Co będzie się działo w Pracowni w nadchodzących tygodniach?
– Najbliższe wydarzenia, na które serdecznie zapraszam, to dwa koncerty, 20 kwietnia Kwiat Jabłoni, premiera albumu debiutanckiego, a pięć dni później Hannah Epperson, kanadyjka która gra na skrzypcach, zapowiada się świetnie. Pod koniec kwietnia mamy też wykład o architekturze Warszawy, spotkanie z Andrzejem Bulandą, który będzie opowiadał o przebudowie biblioteki na Koszykowej.

Czego życzysz Otwartej Pracowni z okazji drugich urodzin?
– Żeby pojawiali się w niej cały czas nowi ludzie, którzy będą czuli się tutaj jak u siebie. A ci, którzy bywali tu dotychczas, żeby mieli zawsze satysfakcję z powrotów. Żeby czuli, że to jest ich dom.

rozmawiała: Misia Furtak
foto: Aga Bilska

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

  • [ulp id=’h2x9Yh1d45Vprwn7′]