|

Agata Nowicka o istocie kobiecości

Agata Nowicka o istocie kobiecości
Agata Nowicka

Rozmawiamy z okazji premiery kobiecego komiksu erotycznego „Istota”.

Artystka, ilustratorka, mama Mili. Od trzech lat mieszka i pracuje w Nowym Jorku. Do Warszawy przyjechała z okazji premiery kobiecego komiksu erotycznego „Istota”, który wymyśliła wspólnie z Aleksandrą Hirszfeld. Swoje historie o kobiecej seksualności narysowały do niego również: Agata Bogacka, Dagmara Matuszak, Joanna Krótka, Ewa Juszczuk, Ada Buchholc i Katarzyna Borkowska.

Moja koleżanka, która przeniosła się z rodziną do Hagi, napisała mi kilka dni temu: „Jestem w drodze do domu”. Nie wiedziałam, który dom ma na myśli, czy ten warszawski czy holenderski. A twój dom, gdzie jest?

Przeprowadzałam się w życiu ze 30 razy. Dużo nad tym rozmyślam, gdzie jest ten mój dom i skąd tak naprawdę jestem. I nie mam na to odpowiedzi. Nie wiem, gdzie jest mój dom. Nie używam tego słowa. Dom okazał się w moim życiu czymś zupełnie umownym. Jest tam, gdzie są ludzie, których kocham. Kiedy przyjeżdżam co roku na miesiąc do Warszawy, mieszkam u moich przyjaciół. Czuję się u nich bezpiecznie, fajnie, kocham ich, oni są jak rodzina.
Czym jest mój dom w Stanach? Wynajętym mieszkaniem, w którym pomieszkam przez kilka lat, a potem pewnie ruszę dalej.

Tworzą go też rzeczy? Co zabrałaś tam z Warszawy?

Mam bardzo mało przedmiotów. Spakowałyśmy się w dwie walizki. W jednej z nich były prace polskich ilustratorów i grafików, które zbierałam dla Mili i które wisiały w jej dziecięcym pokoju. Więc mogę powiedzieć, że dom jest tam, gdzie ta kolekcja sztuki.

Brakuje ci czegoś stąd?

Rodziny, przyjaciół i roweru. Tyle. Jestem patriotką. Kocham Polskę, Warszawę i zawsze mnie będzie obchodziło to, co się tu dzieje. Ale miałam takie poczucie, że się tu zasiedziałam. Chciałam, żeby mi się znowu chciało chcieć.
Mimo, że miałam już w Warszawie amerykańską agentkę i publikowałam tam od kilku lat, to chciałam znaleźć się w tym najważniejszym dla ilustratorów mieście. Planowałam to od dziesięciu lat, ale musiałam poczekać na właściwy moment.
Chciałam też, żeby moja córka przynajmniej część swojego dzieciństwa spędziła w świecie, który jest bardziej różnorodny niż świat tutaj. Jest jedynym białym dzieckiem w swojej klasie w gimnazjum i bardzo lubi tę szkołę.

Poza tym ja jednak mam totalnego nerwa na mizoginię w Polsce. Wkurzało mnie to od małego. Pamiętam, jak poszłyśmy z bandą koleżanek w wieku lat ośmiu do księdza i zapytałyśmy, dlaczego tylko chłopcy mogą służyć do mszy. I tak długo go męczyłam, że pozwolił nam na to. W latach 80., w małej wiosce na Mierzei Wiślanej. Wiele lat później kobiety w Polsce próbują mówić, ale wciąż nie mają prawa głosu.

Tam mają?

Powiem ci, że w moim życiu na co dzień patriarchat i mizoginia mnie nie dotyczą. Mogę sobie stworzyć taką bańkę. A tu nie byłam w stanie uciec na przykład od ciągłych komentarzy dotyczących mojego wyglądu. Jakie to ma znaczenie w kontekście moich rysunków?

Jak wyglądało #metoo w Polsce? Festiwal mizoginii! Ile osób mówiło tym kobietom, że mają się zamknąć! Oczywiście, że zawsze znajdą się w tym wszystkim elementy osobistej wendetty, ale to jest ułamek. Ale dlaczego bardziej żal jest nam oprawców niż ofiar? Dlaczego uczestnictwo w Strajku Kobiet jest obciachem? Nie rozumiem tego.

Komiks erotyczny ISTOTA
Joanna Krótka
Agata Nowicka
Kiedy kobiety upominają się o swoje prawa, ciągle dostają łatkę awanturnic, niezrównoważonych, histeryczek. „Feministka” jest obelgą.
Dagmara Matuszczak

Teraz rozumiem, że „Istota” nie zrodziła się u ciebie na fali ostatnich wydarzeń i czarnych protestów. Dojrzewała w tobie długo.

Nie chodziło nam z Olą Hirszfeld o żadną rewolucję, tylko o powrót do podstaw – że musimy ze sobą rozmawiać, być uważnym na drugiego człowieka. Bo dopiero wtedy ten seks może być udany.

Chodziło nam o to, żeby kobiety zostały zauważone, wysłuchane. W Stanach jest mnóstwo znanych komiczek, które głośno ze sceny krytykują patriarchat, punktują nierówności, opowiadają o swojej cielesności i niedoskonałościach. Gdzie są tutaj takie kobiety? Raczej nie w mainstreamie.

Kobiety wciąż można sprowadzić do tego, jak wyglądają, ile mają lat, czy mają dzieci i faceta. Nie ma edukacji seksualnej. I albo nie masz o tym mówić, bo wstyd, albo nie masz o tym mówić, bo nie ma problemu.

Co ty narysowałaś? Jak chciałaś ugryźć ten temat?

Moja historia jest o masturbacji. Dziewczyny wciąż o tym nie rozmawiają. Te o połowę młodsze od nas już tak. Może wymieniają się patentami na gadżety i nie uważają tego za substytut kontaktu z facetem, tylko za coś zwyczajnego, normalnego.

Ta indoktrynacja, której zostaliśmy poddani jako dzieci, robi swoje. Wiele osób w Polsce wciąż uważa seks za coś brudnego, grzesznego, w szkole i kościele wmawia im się, żeby najlepiej go nie uprawiali aż do ślubu.

A tytuł jak interpretujesz?

Jako istotę, esencję kobiecości. Dla mnie kobiecość to jest odwaga, otwartość, niezależność. Po angielsku tytuł brzmi jeszcze lepiej – „The Being”, czyli istota ludzka, bycie. Że po prostu jesteś. Nie musisz niczego robić, żeby być kimś. Tylko samo to, że jesteś, już coś znaczy.

Agata Bogacka
Ewa Juszczuk