|

Nowe miejsce: Mrs. Kim’s Korean Food

Nowe miejsce: Mrs. Kim’s Korean Food
Przejdź do

Bez wystylizowanego wnętrza i nowoczesnego szyldu. Tu chodzi wyłącznie o smak.

Do Mrs. Kim’s Korean Food trafiamy przypadkiem, zwabieni nowinkami ze świata azjatyckiego. Miejsce jest bardzo nieoczywiste – pomiędzy wieżowcami hotelu Hilton i Warsaw Spire, obok Placu Europejskiego, ostało się kilka starych kamienic przy ulicy Grzybowskiej, które dawno już nie były remontowane. Patrząc na ten obrazek trudno nie pomyśleć o historii Warszawy. To tu mieści się mała knajpka, która działa od niedawna, a już zdobyła sobie wiernych fanów. Przyciągają ich tu autentyczne koreańskie potrawy i naprawdę przystępne ceny. 

Właścicielami są Eunsuk Kim i Duckjae Lee i to ich oboje możecie spotkać w kuchni. Pochodzą z Korei Południowej, ale poznali się we Wrocławiu, gdzie Duckjae Lee studiował digital marketing, a Eunsuk Kim pracowała w koreańskiej restauracji. Zauważyli, że Polacy uwielbiają koreańskie smaki i postanowili zostać w Polsce, przeprowadzić się do Warszawy i otworzyć własne miejsce. 

W lokalu Mrs. Kim’s Korean Food chodzi faktycznie o smak – nie znajdziecie tu wystylizowanych dekoracji, czy wysublimowanego szyldu. Nazwa lokalu zapisana jest na drzwiach flamastrem, podobnie jak menu na tablicy ze zdjęciami. Zamawiając zupy czy przystawki spodziewajcie się wielkich porcji, polecamy się dzielić!

Duckjae Lee zwraca uwagę na tradycję potraw takich jak kimchi czy bibimbap i opowiada historię, kiedy jeden z klientów nie wiedział, że składniki bibimbapu należy wymieszać tak, żeby uzyskać zbalansowany smak: – Zobaczyłem, że mój gość je składniki bibimbapu po kolei i grzecznie go spytałem, czy mogę mu pokazać, jak tradycyjnie jemy tę potrawę – wspomina. Bibim znaczy „mieszać potrawę składającą się z wielu składników”, po wymieszaniu uzyskujemy perfekcyjny smak. Duckjae Lee dodaje, że w koreańskim jedzeniu chodzi właśnie często o metodę jedzenia: – Jedząc w odpowiedni sposób zyskujemy najlepszy efekt – tego właśnie chcę nauczyć swoich gości. 

Najbardziej popularne danie u Duckjae Lee i Eunsuk Kim to bapsang. Składa się z wybranej „podstawy”: mięsa, owoców morza czy tofu i do tego czterech małych dodatków z dostępnego codziennie świeżego bufetu. – Wydaje mi się, że ludzie najbardziej lubią mieć ten wybór – codziennie mogą skomponować coś innego – zauważa Duckjae Lee.

Spróbujcie też koniecznie klusek ryżowych tekkeboki, podanych w ostrym sosie z cebulą, marchewką i rybnymi plackami (które z rybą nie mają wiele wspólnego). Porcja przystawkowa jest zupełnie sycąca. I koniecznie odwiedźcie to miejsce zanim właścicielom przyjdzie do głowy, żeby smaki modyfikować pod polskie nie-pikantne gusta. Pokochacie ich oraz ich kuchnię. 

Mrs. Kim’s Korean Food, ul. Grzybowska 71, czynne codziennie, oprócz niedziel, w godz. 12-21.

Duckjae Lee, gospodarz lokalu


|

Drożdż: pizza, piwo i pieczywo

Drożdż: pizza, piwo i pieczywo
Przejdź do

W nowym muranowskim lokalu świat kręci się wokół drożdży.

Są takie miejsca, które rozświetlają dzielnice – miejsca sąsiedzkie, do których wpadamy, jak do domu; miejsca, gdzie umawiamy się ze znajomymi na bezpretensjonalne spotkania. Taki jest właśnie muranowski Drożdż. 

Idąc tam wieczorem znajdziecie go bez problemu: świecąca kula na fasadzie wskaże wam, gdzie macie się kierować. Po otwarciu drzwi, tuż za kotarą przywita was świetlna instalacja z kolorowych kul, która nadaje przestrzeni miejski, ale też bardzo przytulny charakter. No i do tego ten zapach… Już wiecie, że pieczone jest coś dobrego!

Drożdż to rodzinna historia. Na pomysł lokalu serwującego pizzę wpadł Mateusz Czuban, który wcześniej zdobywał doświadczenie w Mące i Wodzie oraz Sexy Duck. Wystrój zaprojektował jego brat Tomasz i Zofia Kurczych. Oboje na co dzień pracują jako architekci. Identyfikację miejsca stworzyła Marta Czuban, wykorzystując ideę pączkujących drożdży, a cały projekt zrealizowali Mateusz i Tomasz, razem z ich tatą. 

Co zjecie w Drożdżu? Mottem miejsca jest „pizza, piwo i pieczywo” i tak to wygląda od rana do wieczora – świat kręci się tu wokół drożdży.

Na śniadanie możecie wpaść od ósmej i zjeść kanapkę panuzzo w różnych wersjach, czy pizzettę z ricottą na słodko. W porze lunchowej pojawiają się zestawy mniejszej pizzy i zupy, a wieczorem dajcie się ponieść większemu głodowi i zjedzcie klasyczną pizzę z różnymi dodatkami i popijcie piwkiem (to już wkrótce, lokal czeka na koncesję). W menu są także sałatki (wygląda na to, że opcja z ziemniakami i truflą wojuje serca) i domowe desery.

Wszystko jest tu proste, smaczne i nieprzekombinowane. Sąsiedzi już lokal docenili, ale warto do Drożdża się wybrać nawet jeśli nie mieszka się w okolicy.

Oby więcej takich miejsc rozświetlało zapomniane fasady!

Drożdż, ul. Andersa 22

Drożdż
Drożdż
Drożdż
Od lewej: Tomasz Czuban, Mateusz Czuban, Marta Czuban i Zofia Kurczych
Drożdż
Drożdż
Drożdż
Drożdż
Drożdż
Drożdż
Drożdż
Drożdż
Drożdż
Drożdż
Drożdż
Drożdż
Drożdż


|

Zszokuj babcię sernikiem brûlée

Zszokuj babcię sernikiem brûlée
Przejdź do

Możesz śmiało odpuścić sobie przygotowanie trudniejszych świątecznych potraw. Restauracje i cukiernie przychodzą z pomocą.

Święta już za pasem! Jeśli tak jak my jesteście zabiegani, a mimo to chcielibyście, żeby na stole pojawiły się smaczne kąski, zobaczcie poniższą listę sprawdzonych adresów, gdzie możecie zamówić świąteczne potrawy. Polecamy ją też tym, którzy po prostu chcą spróbować czegoś nowego (szczególnie mamy tu na myśli słodkie wypieki, które powalą wszystkich na kolana).

Jaskółka, pl. Wilsona 4 (zamówienia do 18 grudnia)

Tutaj możecie zamówić opcje wegańskie – szczególnie polecamy śledzie z boczniaka oraz leśny pasztet, które zaskoczą niejednego mięsożercę!

Przegryź, ul. Mokotowska 52 (zamówienia do 18 grudnia)

Tradycyjne, wytrawne, świetne opcje – uszka, pierogi, bigos oraz znakomity gravlax i paté z kurzej wątróbki (to te opcje mniej ortodoksyjne). Wszyscy będą zadowoleni!

Pyzy, flaki gorące, ul. Brzeska 29/31 (zamówienia w lokalu, do 15 grudnia)

Garmażeria pełną parą – lokalnie, swojsko i tradycyjnie! Wigilijne przysmaki: śledzie w oleju i w śmietanie, sałatka jarzynowa i śledziowa, krem grzybowy i barszcz, smarowidło z kaczki z figami (my się na pewno skusimy!).

Kukułka, ul. Mokotowska 52 (zamówienia w lokalu, do 15 grudnia lub mailowo zamowienia@kukulkacukiernia.pl)

Tuż obok Przegryzia możecie zamówić od razu świetne wypieki. Wybitny jest miodownik. Skusimy się też na piernik przekładany konfiturą śliwkową i pierniczki. Kukułka dopracowała słodkości, które nie są za słodkie – a to rzadkość!

Miss Mellow, ul. Wilcza 62 (zamówienia do 18 grudnia)

Wielu z was Miss Mellow nie trzeba przedstawiać – wpisali się już na dobre w warszawską mapę słodkości. Zszokujcie babcię sernikiem brûlée i babką przełożoną pralinowym kremem z czekoladą. 

Panna, www.pracowniapanna.pl (zamówienia do 20 grudnia)

Panna jest mistrzem w estetycznym prezentowaniu swoich wypieków – są tak piękne, że aż czasami głupio jest je jeść. A do tego są pyszne – śmiało zamawiajcie Panettone, tartę rokitnikową, czy czekoladkę. Będziecie zachwyceni!

Cukier w Cukrze, kontakt@cukierwcukrze.pl (zamówienia do 19 grudnia)

To jest, proszę państwa, premiera! Magda Wawrzyszek to świetna specjalistka od cukru, każda pozycja jest dopracowana i przetestowana wielokrotnie. Zamówienia można składać telefonicznie i mailowo, polecamy spróbować: klasycznego sernika nowojorskiego, brownie z pomarańczą i na przełamanie smaków tartę z cytrynami i bezę włoską.  Trzymamy kciuki za nadchodzącą pracownię Magdy!



|

Rano biegniemy po chleb

Rano biegniemy po chleb
Przejdź do

Młoda ekipa ze Stalowej wypieka dziś jeden z najlepszych chlebów w mieście. Uruchomili też kawiarnię.

Piękną mamy jesień w Warszawie, a ulica Stalowa na Pradze zaprasza nas w trochę inną czasoprzestrzeń bruku, kamienic, cegły i pięknych, jeszcze nieodnowionych witryn. I to właśnie tu mieści się jedna z najpopularniejszych piekarni rzemieślniczych w Warszawie – Rano.

– Czy lokalizacja jest przypadkiem? – pytamy gospodarzy Weronikę Nogańską i Mateusza Karkoszkę.
– Mieszkaliśmy na Targowej i po prostu zakochaliśmy się w Stalowej. Rok temu po Wielkanocy zobaczyliśmy ogłoszenie o lokalu. Byłam pierwszą osobą, która zadzwoniła pod podany numer i go dostaliśmy! – wspomina Weronika.

Weronika i Mateusz, odkąd pamiętają, związani są z gastronomią. Ona szczególną pasję odkryła właśnie w wypiekach, ostatnie szlify zdobywała pracując w Lokal Bakery w Katowicach. – Na co dzień znajdziecie u nas trzy rodzaje chleba: pszenny klasyk, pszenny z owsem, żytni z siemieniem i ze słonecznikiem, a w weekendy żyto sto procent. Wypiekamy z mąki od Babalskich i z Ciechanowca, ale wspieramy się też Polskim Młynem, bo nie ukrywamy, że musimy po prostu mąkę dostawać na czas, a nie zawsze się to udaje – przyznaje Weronika. 

W zeszłym tygodniu do produkcji chleba doszła również kawa na miejscu. Cały remont tej przestrzeni wykonał Mateusz z pomocą taty Weroniki. Efekt jest świetny – prosty i przytulny. – To co uwielbiamy w tej pracy, to kontakt z ludźmi. Mamy już swoich stałych klientów – mówi Mateusz. I rzeczywiście, jest tu duży ruch, dlatego warto przychodzić jak najwcześniej rano (piekarnia czynna jest od godz. 8).

W części kawiarnianej możemy na razie zjeść babkę czekoladową na zakwasie, bostocki, brioszki w cukrze i miejmy nadzieję chausson aux pommes, której testy właśnie teraz trwają. Z czasem mają być też kanapki i jajka w różnych wariantach. Kto pamięta kuchnię Mateusza Karkoszki z Kieliszków na Próżnej ten wie, że będzie to coś prostego i świetnego. Krótko mówiąc – nie możemy się już doczekać! 

Rano – Piekarnia Rzemieślnicza – ul. Stalowa 47, wt.-pt. 8-15, sob. 8-13.

PIEKARNIA RANO
PIEKARNIA RANO
PIEKARNIA RANO
PIEKARNIA RANO
PIEKARNIA RANO
PIEKARNIA RANO
PIEKARNIA RANO
Mateusz Karkoszka
PIEKARNIA RANO
PIEKARNIA RANO
PIEKARNIA RANO
Weronika Nogańska
PIEKARNIA RANO
PIEKARNIA RANO
PIEKARNIA RANO
PIEKARNIA RANO
Weronika Nogańska i Mateusz Karkoszka, gospodarze piekarni Rano
PIEKARNIA RANO
PIEKARNIA RANO
PIEKARNIA RANO
PIEKARNIA RANO
PIEKARNIA RANO


|

Lokalna Bistronomia – najlepsza warsiaska knajpa

Lokalna Bistronomia – najlepsza warsiaska knajpa
Przejdź do

Dobrze nas karmi, w bezpretensjonalnej atmosferze.

Oj, jak my tęskniliśmy za takim miejscem, które w bezpretensjonalny sposób dobrze nas przyjmie, nakarmi i napoi! W Lokalnej Bistronomii odnajdziecie się zupełnie bez problemu: drewniane stoły, lekko przydymione lampy, otwarta kuchnia i miła obsługa. A to wszystko na tyłach Centrum Praskiego Koneser, przy uroczej ulicy Nieporęckiej, niedaleko znanej i lubianej Skamiejki. Co wam tam zaserwują?

No i to jest najlepsze: ogólnie pojęte warszawskie przysmaki, co dobitnie odczujecie czytając kartę skomponowaną z wykorzystaniem gwary warszawskiej. Jest tu śledź zwany Katolikiem (z marynowanymi burakami, cebulką, chrupkami chlebowymi – dawno takiego dobrego nie jedliśmy!), żur na wędzonce, czy flaki po różycku, sekcja mączna – od pyz, po śluski kląskie (oj, spróbujcie, niebo w gębie), a na danie główne schabowy czyli Poniatoszczak, gołąbek czy udo kaczki. Brzmi znajomo? No właśnie, kompletnie znajomo, a zrobione jest z lekkim twistem. Gdzieniegdzie zaskoczy was jakiś dodatek, czasami posypka (popcorn z kaszy gryczanej). I co tu dużo mówić – jest to pyszne, a stosunek jakości do ceny znakomity. Do tego wszystkiego możecie się napić wina, rzecz jasna wódeczki, albo kraftowego piwa Maryensztadt.

Całości szefuje Krzysztof Chełchowski, który z gastronomią związany jest od 20 lat i sam pochodzi z Pragi. – Zamarzyło nam się takie swojskie miejsce z dobrą warszawską kuchnią, nie myśleliśmy konkretnie o Pradze, ale to tutaj znaleźliśmy idealny lokal. Od razu poczuliśmy, że to jest to! – wspomina. 

Teraz myśli już o kolejnym kroku – budowie ogródka. – No i spodziewajcie się już bardziej letnich smaków: sałatki, chłodniki – zapowiada Krzysztof. – Marzy mi się też powrót do dzieciństwa, na przykład mortadela w panierce, ale najpierw zobaczymy jak przyjmie się obecna karta i będziemy kombinować – deklaruje.

Wpadajcie do Lokalnej Bistronomii na kolację ze znajomymi, randkę, a już koniecznie zaproście zagranicznych gości. To obecnie najfajniejsza, wyluzowana destynacja z polską kuchnią w klasycznej odsłonie!

Lokalna Bistronomia, ul. Nieporęcka 6

Lokalna Bistronomia
Lokalna Bistronomia
Lokalna Bistronomia
Lokalna Bistronomia
Lokalna Bistronomia


|

Frank w amerykańskim stylu

Frank w amerykańskim stylu
Przejdź do

Oprócz ciastek znajdziecie tu świetne lody. Hitem jest smak popcornowy.

W przeddzień narodowego święta, kojarzonego stricte z pączkiem, odwiedzamy nietuzinkową warszawską cukiernię Frank przy ulicy Polnej. Na Tłusty Czwartek założycielki (prywatnie również siostry) Joanna Frankowska i Olga Siewert dla odmiany proponują ptysie. – Pączki zostawmy specom od pączków – śmieją się dziewczyny. 

Olga przez rok studiowała w Institute Culinary Center w Nowym Jorku, wcześniej znanym jako The French Culinary Institute, ucząc się cukiernictwa. – Poznawałam podstawy i tradycyjne metody pieczenia, ale to nowojorskie słodycze zawsze mnie najbardziej przyciągały – lody (softs), wszelkiego rodzaju ciastka (cookies) – mówi Olga. – Można powiedzieć, że najbardziej lubimy comfort food czyli sycące, smaczne dania i właśnie takie słodycze chcemy serwować naszym klientom – dodaje.

Olga i Asia otworzyły swoją cukiernię i zarazem pracownię w sierpniu 2018 roku. Wcześniej można je było znaleźć na Nocnym Markecie. – Był super klimat, ale wymagało to od nas ogromnego nakładu pracy – wspominają. – Cieszymy się, że znalazłyśmy przestrzeń na tyle dużą, że możemy w niej jednocześnie piec i serwować nasze ciastka z dobrą kawą. 

Oprócz ciastek w cukierni Frank znajdziecie świetne lody typu ice cream na bazie śmietany, dużej ilości żółtek, które stają się też składową kanapek lodowych. – Tego typu lody serwuje w Warszawie też Tłusty Kotek – różnią się wyraźnie od lodów znanych jako gelato, które są na bazie mleka – tłumaczy Olga. Jedne z ulubionych lodów klientów Franka to lody popcornowe. 

Podczas naszej wizyty w witrynie widzimy tartę mascarpone z solonym karmelem i migdałami, klasyczne chocolate chip cookies, ciastko drożdżowe, karmelowe z orzechami – pecan rolls, pop tarts, oraz wegańskie peanut butter cups. 

Na zamówienie Asia wykonuje też torty. – Chciałyśmy, żeby były inne niż te, które znamy – z biszkoptowym spodem, który po prostu wydaje nam się suchy. Dlatego nasze torty robimy z ciasta bardziej muffinowego i przekładamy najróżniejszymi kremami. No i unikamy masy cukrowej. 

Ciepłe wnętrze cukierni oraz logo (inspirowane rysunkiem Olgi) zaprojektował ich brat Mateusz Frankowski, współwłaściciel pracowni projektowej Ggrupa. Nazwa pochodzi od ich nazwiska. – Jakoś tak wyszło, że wszystko robimy rodzinnie – śmieje się Olga. 

Frank, ul. Polna 18/20

Frank
Frank
Frank
Frank
Frank
Frank
Frank
Frank