|

Na praskim podwórku jest Serce Miasta

Na praskim podwórku jest Serce Miasta
Przejdź do

To miejsce dla ludzi w kryzysie bezdomności. Nauczmy się im pomagać.

Podwórko, które doskonale znamy jako kulturalne serce Pragi – 11 Listopada 22. Zawsze przyciągało niebanalnych, aktywnych ludzi. Nic dziwnego, że to właśnie tu zacumowało Serce Miasta.

Docelowo ma to być miejsce systemowej pomocy osobom w kryzysie bezdomności. Będą tu mogli brać udział w warsztatach zawodowych, skorzystać z kuchni kateringowej, internetu, zasięgnąć porady prawnej czy medycznej, dostać potrzebne meble i ubrania.

Ale teraz jest czas szczególny. Nie było nawet chwili, żeby zacząć remont lokalu, trzeba było zabrać się za pomaganie. Doraźne łatanie bieżących potrzeb. A one okazują się ogromne. Gdy Serce Miasta zaczęło rozdawać posiłki i ubrania, pojawiało się tu kilkaset osób dziennie. Wieści rozchodziły się pocztą pantoflową. Przychodzili nie tylko bezdomni, ale też ludzie starsi, matki z dziećmi. Spychana na margines bieda, która wraz z pandemią tylko się nasiliła, tutaj ujrzała światło dzienne.

 

Kolejka do Serca Miasta, fot. Magda Ponagajbo
Serce Miasta, fot. Magda Ponagajbo
Serce Miasta, fot. Magda Ponagajbo
Lusia Żagałkowicz, fot. Magda Ponagajbo

W ostatni wtorek, w dzień „wydawki”, przyszło ponad 300 osób. Cierpliwie czekają w kolejce, podchodzą pojedynczo do drzwi Serca Miasta, mówią, co potrzeba i to dostają. Warszawiacy już wiedzą, że mogą tu przynosić dla nich rzeczy. Ale wciąż brakuje męskich wygodnych butów, bluz, koszul. Zapominamy, że osoba bezdomna nie założy bucika na szpilce czy kaloszy, w których poranione nogi nie będą w stanie wytrzymać.

W dużym pomieszczeniu na podwórku ubrania są sortowane. Te, które nie nadadzą się na ulicę, trafią na garażówki, z których dochód zasili działalność Serca. Nic się nie marnuje.

Serce Miasta wspierają osoby prywatne i firmy, nie tylko z Warszawy. Wokół tego projektu wytworzyła się niezwykła społeczna solidarność. Do pomocy zgłasza się też wielu wolontariuszy. Całą ekipą zawiadują oni: Agnieszka Siekiera, Lusia Żagałkowicz, Daria Szulc i Łukasz Piekarczyk. Znają się od dawna, z buddyjskich i anarchistycznych kręgów. Zaczęli od pomagania bezdomnym poprzez posiłki, w ramach inicjatywy Gy Dziung Norbu. Serce Miasta stworzyli w tym roku.

W ramach Fundacji Fundusz Współpracy realizują unijny projekt. Testowane jest w nim rozwiązanie, które ma wyeliminować bezdomność chroniczną, oparte na metodzie Housing First. Przy pomocy Finów, którzy z sukcesami wdrażają go od lat 80., towarzyszą osobom w kryzysie bezdomności w powrocie do społeczeństwa. Ich program jest długofalowy i metodyczny. Są z tymi ludźmi codziennie. Również z tymi, którzy mają problem z alkoholem czy narkotykami. To wyróżnia ich działanie.

Łukasz Piekarczyk, fot. Magda Ponagajbo
Łukasz: - Wbrew pozorom wielu ludzi, którzy do nas przychodzą, nie miało wcześniej problemów z alkoholem. Zaczynają się one na ulicy. To jest w ogóle ciągła degradacja, więc im dłużej trwa ten proces, tym gorzej z człowiekiem.

Daria: – Życie na ulicy jest bardzo trudne, ludzie są samotni i zagubieni. Jeśli chcemy im naprawdę pomóc, to najważniejsze, żeby ich wysłuchać. Wsłuchiwać się w to, co mówią, żeby sami mogli dojść do tego i wypowiedzieć, co naprawdę może im pomóc. Razem z nimi musimy planować drogę do samodzielnego funkcjonowania, a nie działać w przekonaniu, że mamy rację.

Agnieszka: – Najważniejsze jest kompleksowe wsparcie. Nigdy nie wiadomo, co może sprawić, że osoba wyrwie się z kryzysu bezdomności – może to być praca, mieszkanie, terapia, pomoc prawna, a czasami wszystkie te rzeczy jednocześnie. I do nas należy, żeby się tego dowiedzieć. Wtedy możemy być naprawdę skuteczni.

Agnieszka Siekiera, fot. Magda Ponagajbo
Daria Szulc, fot. Magda Ponagajbo

Pytam, czego teraz potrzebują najbardziej. Kasy na remont lokalu? Luśka: – Przebudzenia świadomości! Niech ta pandemia to będzie taki wake up call: nie wyrzucajcie męskich ubrań, nie wyrzucajcie jedzenia! Przynoście je tutaj.  

My przeznaczymy na działalność Serca Miasta 10 zł z każdego sprzedanego egzemplarza naszego przewodnika „Warszawa Warsaw 2”. Wy też często zaglądajcie na to podwórko. Pomóżmy im pomagać!

zdjęcia: Magda Ponagajbo

Link do zbiórki na rzecz Serca Miasta tutaj…

Tu kupicie naszą książkę w specjalnej, niższej cenie i wesprzecie Serce Miasta…

Serce Miasta, fot. Magda Ponagajbo
Serce Miasta, fot. Magda Ponagajbo
Serce Miasta, fot. Magda Ponagajbo
Serce Miasta, fot. Magda Ponagajbo
Serce Miasta, fot. Magda Ponagajbo
Serce Miasta, fot. Magda Ponagajbo


|

Czekamy na słońce, czyli jak otwierają się lokale

Czekamy na słońce, czyli jak otwierają się lokale
Przejdź do

Dwa metry od siebie, ale możemy już jeść i pić w naszych ulubionych knajpach.

Nie wszystkie restauracje, kawiarnie i bary zdecydowały się otworzyć. Bo obostrzeń jest sporo. Które z naszych ulubionych działają i w jakich godzinach? Sprawdźcie. Możecie też wciąż zamawiać dania do domu, zajrzyjcie na Wspieramgastro.warszawa.pl.

Zapytaliśmy właścicieli kawiarni i restauracji o ich refleksje po tych dwóch bardzo ciężkich miesiącach.

Alewino, ul. Mokotowska 48, pon.-sob. 12-23, informacje i rezerwacje: rezerwacje@alewino.pl, tel. 22 638 38 30
TOMASZ CZUDOWSKI, gospodarz Alewino: Poturbowani ostatnimi tygodniami, ale bogatsi w doświadczenia, wracamy całą załogą pełni obaw, ale też jak zawsze patrzymy optymistycznie w przyszłość. Powrót nie będzie łatwy i raczej powolny, co obserwujemy już teraz po pierwszych dniach działalności. Na pewno brakuje nam ogromnej części zagranicznych gości, których z oczywistych powodów nie ma w Warszawie. Nadal kontynuujemy opcję wynosów i dowozów w ramach akcji Wspieramgastro.warszawa.pl. Jesteśmy wdzięczni naszym gościom, że nie zapomnieli o nas i tak licznie wracają stęsknieni za naszą atmosferą, kuchnią i serwisem. Emocje są takie jakbyśmy otwierali na nowo!

BarStudio, fot. Magda Ponagajbo

BarStudio, Pałac Kultury i Nauki, tradycyjnie od godz. 9, w niedziele od 10.30

Beirut i Kraken, ul. Poznańska 12, codziennie od godz. 12

Bez Gwiazdek, ul. Wiślana 8, wt.-sob. 16-23

Bibenda, ul. Nowogrodzka 10, wt.-czw. 16-24, pt.-niedz. 12-24

Big Book Café – ul. Dąbrowskiego 81, pon.-pt. 10-18, pomieści się 25 osób

Charlotte, pl. Zbawiciela, pl. Grzybowski, pl. Trzech Krzyży, pon.-czw. w godz. 7 -24, pt-sob.. 8-1, niedz. 8-22.
JUSTYNA KOSMALA, gospodyni Charlotte: Ostatnie dwa miesiące łatwe nie były. Nigdy nie zamknęliśmy naszych lokali ale działaliśmy tylko w trybie sprzedaży na wynos i na dowóz. Nasi goście chętnie tę formę zaakceptowali i zamawiali śniadania do domu, za co jesteśmy bardzo wdzięczni. Ten rodzaj sprzedaży utrzymamy, bo dobrze się sprawdził i widzimy, że wielu osobom to odpowiada. Oczywiście cieszymy się, że najgorszy czas minął. Ludzie wracają, a my robimy wszystko, żeby zapewnić im bezpieczeństwo. Bo jednak nie mam wątpliwości, że nic nie zastąpi spotkania w gronie przyjaciół przy stoliku w Charlotte.

Justyna Kosmala, gospodyni Charlotte, fot. Aga Bilska
Cieszymy się, że najgorszy czas minął. Ludzie wracają, a my robimy wszystko, żeby zapewnić im bezpieczeństwo. Bo jednak nie mam wątpliwości, że nic nie zastąpi spotkania w gronie przyjaciół przy stoliku w Charlotte.

Cophi, ul. Hoża 58/60, pon.-pt. 7.30-20, sob.-niedz. 9-19

Dyletanci, ul. Rozbrat 44a, pon.-sob. w godz. 12-22
MACIEJ SONDIJ, gospodarz Dyletantów: Goście nie mogą się doczekać otwarcia i ruszyli do swoich ulubionych miejsc. Ale nie oczekuję powrotu do stanu z lutego. Myślę, że prędko nie wróci wszystko do normy. Wielkie, fajne miejsca padają nie tylko w Polsce. Również producenci wina mają problemy – wstrzymane zamówienia i odbiory, setki biznesów bankrutuje. Refleksja jest taka, że tarcza nie istnieje. Przetrwają tylko ci, którzy albo mają lokal od miasta, albo dogadają się z właścicielem. Oraz ci, którzy nie działali dla masowego odbiorcy i na niskiej marży. Sytuacja jest przygnębiająca, bo Polska gastronomia rozwijała się bardzo dynamicznie i nagle został zaciągnięty ręczny hamulec.

Fawory, ul. Mickiewicza 21, pon.-pt. 11-19, sob.-niedz. 10-19

Forty, ul. Racławicka 99 (Fort Mokotów), wt-niedz 12-22; rezerwacje@restauracjaforty.pl tel. 739 033 055

Havana, ul. Słowackiego 16/18, codziennie od godz. 10, dużo miejsca na tarasie

Kuchnia Konfliktu, ul. Wilcza 60, wt.-niedz. 12-17

Kulturalna, Pałac Kultury i Nauki, codziennie od godz. 12
AGNIESZKA ŁABUSZEWSKA, gospodyni Kulturalnej: Otworzyliśmy z entuzjazmem, choć w wersji minimum, z minimalną obsługą. Narazie jest pustawo i cicho, choć przychodzą ci, którzy chcą nas wesprzeć. Czekamy na słońce w ogródku i kolejne etapy otwierania się. Nadal jest bardzo ciężko. Samo otwarcie drzwi to jeszcze za mało.

Między Nami, ul. Bracka 20, pon.-sob. 9-23, niedz. 14-22

Nancy Lee, ul. Górskiego 9, codz. 10-16

Przegryź, ul. Mokotowska 52, pon.-pt. 10-20, sob. 12-20, niedz. 12-18

Qchnia Artystyczna, Zamek Ujazdowski, niedz.-śr. 12-22, czw.-sob. 12-23 

Raj w Niebie, pon.-pt. 11-20, sob.-niedz. 12-20

Regina, ul. Koszykowa 1, codz. 12-22, jest ogródek

Santorini, ul. Egipska 7, codz. 12-23

Secret Life, ul. Słowackiego 15/19, niedz.-czw. 10-19, pt.-sob. 10-20

Krzysiek Rzyman - gospodarz kawiarni STOR, fot. Aga Bilska
Działamy już od 5,5 roku i mamy nadzieję, że koronawirus to tylko krótki epizod.

Stor, ul. Tamka 33, ul. Bracka 18, pon., wt., czw., pt. 7.30-21.30, śr., sob., niedz. 8.30-21.30
KRZYSIEK RZYMAN, gospodarz Storu: Za nami bardzo trudne dwa miesiące. Kawiarnia na Brackiej była zamknięta. Przy Tamce obsługiwaliśmy gości tylko „na wynos”. Nasi stali bywalcy nie zawiedli. Wpadali po kawę, żartowali, wiele osób kupiło też vouchery, które można wykorzystać do końca roku. Działamy już od 5,5 roku i mamy nadzieję, że koronawirus to tylko krótki epizod. Nowe restrykcje sanitarne mocno ograniczyły liczbę miejsc w naszych kawiarniach. Szczęśliwie w ten weekend startujemy z przepięknym ogródkiem przy Brackiej. I czekamy na słońce!

Tel Aviv, fot. Magda Ponagajbo

Tel Aviv Urban Food, ul. Poznańska 11, al. Niepodległości 142a, ul. Mickiewicza 19, ul. Zwycięzców 21, od godz. 11
MALKA KAFKA, gospodyni Tel Avivu: My ponowne otwarcie traktujemy jako powolny rozruch. Wiemy, że tłumów nie będzie. Ludzie cały czas mają obawy. Oczywiście mamy ogródki, ale jest tam ograniczona liczba miejsc. Dlatego naszym głównym kanałem sprzedaży są ciągle zamówienia na wynos. Jeszcze przez następny miesiąc na pewno tak będzie. Teraz przygotowujemy się do otwarcia nowego miejsca w Elektrociepłowni Powiśle. To będzie powolny trening dla załogi. Tutaj też nie spodziewam się tłumu.

The Cool Cat TR, ul. Marszałkowska 8, codziennie w godz. 12-22
ZOSIA PAZIK, gospodyni The Cool Cat: Wspaniale było wrócić do przyjmowania gości na sali. W pierwszych dniach odwiedzili nas przyjaciele, stali klienci, również ci „z dowozów”, blogerzy, którzy nas wspierali online w czasie lockdownu. Fajnie było im podziękować osobiście, przywitać się. Nasi kelnerzy serio, dosłownie skaczą wokół pierwszych gości. Usłyszałam od Adama, szefa sali: „nie sądziłem, że można tak cieszyć się z powrotu do pracy”. Ogródek na Powiślu postawiliśmy dzień po tym jak premier dał zielone światło. Z kolei nasz ogród na Marszałkowskiej wspaniale się zazielenił, stoliki w zalecanej odległości, czekamy teraz na słońce! W ciągu dnia jeszcze jest spokojnie, ale wieczorami ludzie wpadają na wino i koktajle, widać że są spragnieni swojego towarzystwa. Oczywiście zostajemy przy dowozach, włożyliśmy w ich rozkręcenie dużo pracy i pewnie nigdy z nich nie zrezygnujemy. Zresztą nasza strona na Wspieramgastro jest dość nietypowa – polecam zajrzeć! Zrobiliśmy w czasie epidemii dużo rzeczy, na które w „normalnych” czasach nigdy nie było czasu: nasze własne produkty w słoikach, koszulki, vouchery, kończymy stronę internetową. Staramy się skupić na pozytywach, ale oczywiście finansowo jest ciężko. Dla nas, to niestety nie jest koniec walki o przetrwanie.

Wegeguru, ul. Marszałkowska 28, codz. 12-22

Wozownia, fot. Magda Ponagajbo

Wozownia, pl. Trzech Krzyży 16, codziennie w godz. 12-1
FILIP KATNER, gospodarz Wozowni: Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że otwarcie nastąpiło teraz, na wiosnę. W Wozowni mamy łatwiej bo mamy piękny i wielki ogród w zacisznym podwórku, choć w najściślejszym centrum Warszawy. Teraz jest tu pięknie, wszystko zaczyna kwitnąć, dbamy o zioła, kwiaty i owoce. Duża powierzchnia pozwala nam przyjąć 130 osób przy zachowaniu obowiązkowych odstępów. System dowozów spowodował, że wprowadziliśmy do menu kilka nowych pozycji, bardziej lunchowych, które zostają na stałe. Przetrwaliśmy ten czas głównie dzięki naszym stałym gościom,  którzy zamawiali jedzenie na wynos i na dowóz. I to kontynuujemy, choć najlepiej jest być z wami w Wozowni!

Vegan Ramen Shop, rezerwacje: Mokotów 536 045 821, Saska Kępa 534 732 584
MAJA ŚWIĘCICKA, gospodyni Vegan Ramen Shop: Te dwa miesiące były dla nas dość ciężkie, ekonomicznie i emocjonalnie. Przed pandemią byliśmy w bardzo dobrym miejscu, wszystko działało stabilnie i uzbieraliśmy dość oszczędności, żeby zainwestować w trzeci lokal. Gdy to wszystko się zaczęło mieliśmy już połowę roboty za sobą, a ponieważ wstępnie to miały być tylko dwa tygodnie – kontynuowaliśmy prace. Musieliśmy jednocześnie trochę wymyślić naszą ramenke od nowa. Stworzyć całą logistykę wynosów i dowozów. Błędem było korzystanie z zewnętrznej firmy dowozowej, ponieważ ich prowizje zabierały nam praktycznie cały zarobek. Na szczęście poszliśmy po rozum do głowy i stworzyliśmy własna flotę dostawców. Udało się przetrwać, chociaż stres odbił się mocno zarówno na nas, jak i na całej ekipce. Teraz, kiedy już możemy zaprosić gości, to (mimo obostrzeń i ograniczeń) czujemy się w końcu na miejscu. Trochę podobne uczucie do powrotu do szkoły po wakacjach. Tak – czeka nas więcej roboty (po raz pierwszy w historii mamy jednocześnie dowozy, wynosy i rezerwacje, to bardzo wymagające dla niewielkich powierzchnowo lokali), ale wspaniale jest zobaczyć znajome twarze i serwować gorący ramen na miejscu. Trzecią lokalizację szykujemy na połowę czerwca. Będziemy teraz także na Muranowie, przy ulicy Jana Pawła II 52/54, wśród sex shopów i kebsów. Nasze dowozy w związku z tym dosięgną w końcu na Żoliborz i Bielany. To będzie nasza najwieksza dotąd miejscówka! Duża kuchnia – więcej miejsca na eksperymenty, więc będziemy na pewno z tego korzystać i czasem ugotujemy coś nowego, będziemy robić gościom niespodzianki.

Żywa Kuchnia, ul. Racławicka 99/3, pon.-czw. 11-22, pt. 11-16, sob. 12-22, niedz. 12-19

Wozownia, fot. Magda Ponagajbo
BarStudio, fot. Magda Ponagajbo
Secret Life, fot. Magda Ponagajbo
Secret Life, fot. Magda Ponagajbo
Zamieszanie, fot. Magda Ponagajbo
Charlotte, fot. Magda Ponagajbo
Wozownia, fot. Magda Ponagajbo
BarStudio, fot. Magda Ponagajbo


|

#przyłbiceDIY, bo jeśli nie my, to kto

#przyłbiceDIY, bo jeśli nie my, to kto
Przejdź do

Ponad 12 tysięcy przyłbic udało się dotychczas zrobić w domach i rozwieźć do szpitali

Gdy w rodzinie masz pracowników służby zdrowia, z większą uwagą przyglądasz się temu, co dzieje się teraz w szpitalach i przychodniach. Dziadek Krzysztofa Kamienobrodzkiego był chirurgiem, mama – psychologiem w szpitalu somatycznym, więc siłą rzeczy dociera do nich więcej informacji z pierwszej linii frontu walki z koronawirusem. 

Krzysiek jest architektem, prowadzi z przyjaciółmi pracownię Liniaprosta i jak większość z nas wraz z wybuchem pandemii zatrzymał się w biegu. Ze swoją dziewczyną Pauliną zaczął się zastanawiać, jak mogą pomóc. – Dzwoniliśmy do szpitali i badaliśmy zapotrzebowanie – wspomina. Koleżanka przysłała mu filmik pewnego Filipińczyka, który pokazywał, jak zrobić przyłbicę. Krzysiek odezwał się do niego i wraz z kolegą zrobił wersję tego filmu z polskimi napisami. Tak to się zaczęło. Risercz na Allegro, gdzie najtaniej kupić materiały (przy okazji okazało się, że koszt produkcji jednej przyłbicy, która w sieci kosztuje 15 zł to 94 grosze), uruchomienie domowej linii produkcyjnej na swoich 56 metrach kwadratowych. 

Pierwsze sto sztuk, zrobionych za własne pieniądze, zanieśli do sąsiedniej przychodni na Pradze Południe. Po 20 minutach dostali telefon, że już wszystkie zostały rozdane. – Uświadomiliśmy sobie skalę problemu. Zadzwoniliśmy do Szpitala Zakaźnego, gdzie poproszono nas o 300 sztuk. Już wiedzieliśmy, że robiąc nawet te 300 sztuk dziennie, sami nie damy rady odpowiedzieć na potrzeby wszystkich warszawskich szpitali i przychodni – wspomina Krzysiek. 

Ludzie zaczęli zgłaszać chęć pomocy. Jedni chcieli włączyć się do produkcji, inni przelać pieniądze. Podczas pierwszej zbiórki udało się zebrać 14,5 tysiąca złotych. 40 osób zabrało się do pracy w swoich mieszkaniach. Głównie zdolni manualnie projektanci i architekci, ale nie tylko. W tym gronie jest też m.in. dziennikarz sportowy, tłumaczka, serwisant rowerowy, dwie aktorki, ludzie z branży gastronomicznej. Nie tylko z Warszawy, dołączyli też znajomi z Krakowa i Zakopanego.

Krzysiek wciąż koordynuje akcję. Z Pauliną zbierają informacje o zapotrzebowaniu na przyłbice, zamawiają materiały, rozwożą je tym, którzy je montują, a następnie – z pomocą przyjaciół, rodziny, wolontariuszy – szpitalom i przychodniom. Uruchomili też kolejną zbiórkę, bo potrzeby zdają się nie mieć końca. – To wszystko stoi na głowie – denerwuje się Krzysiek. – W normalnych warunkach w ogóle nie powinniśmy tego robić. To Ministerstwo Zdrowia z publicznych środków powinno finansować ten sprzęt. Ale wiadomo, jak jest. Zastępca burmistrza Wołomina, któremu właśnie przekazaliśmy 200 przyłbic mówi, że co chwilę ktoś się do niego zgłasza z ofertą sprzedaży maseczek czy środków do dezynfekcji. Nie tak to powinno wyglądać! 

Nie dziwią nas reakcje Krzyśka, bo czytamy przecież na forach medycznych desperackie apele o pomoc. Pracownicy boją się prosić o przyłbice czy maseczki bez zgody dyrekcji, bo przecież opinia publiczna nie może się o braku sprzętu dowiedzieć. Pytajmy więc, dociekajmy, jak jest naprawdę. Wspierajmy służbę zdrowia i tych świetnych wolontariuszy akcji #przyłbiceDIY, którym chce się działać. Którzy w dwa tygodnie zdołali zrobić i dostarczyć do szpitali 5,5 tysięcy przyłbic. A 28 kwietnia ta liczba wynosiła już 12 tysięcy!

TU JESZCZE RAZ LINK DO ZBIÓRKI….

GRUPA NA FACEBOOKU…

Uczestniczka akcji, Magda Ponagajbo, montuje przyłbice w swoim mieszkaniu na Żoliborzu
Krzysztof Kamienobrodzki, fot. Magdalena Ponagajbo
Domowe stanowisko do montażu przyłbic
Przyłbice dotarły do celu
Czują się już bezpieczniej


|

Jedzenie zamawiamy na Wspieramgastro.warszawa.pl

Jedzenie zamawiamy na Wspieramgastro.warszawa.pl
Przejdź do

Dlaczego? Bo stąd cały zysk trafia do restauracji.

Z dumą i niemałym wzruszeniem obserwujemy, jak nasze ulubione lokale gastronomiczne walczą o przetrwanie. Jest szansa, że nie wrócimy do opustoszałego miasta.

Są takie, które zawiesiły działalność, nie chcąc narażać pracowników na niebezpieczeństwo zarażenia wirusem. Być może mając własne lokale, jak kultowa cukiernia Kozak w Falenicy, zdołają przetrwać bez kontynuowania produkcji.

Ale znamienita większość działa. Testują menu na wynos, dowożą do domów z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa. Nawet lodziarnie! Pojawiły się oferty wielkanocne i vouchery, które również mogą być formą wsparcia.

Są też restauracje, które stały się punktami przerzutowymi jedzenia z ekologicznych gospodarstw. Tak jest zwłaszcza na obrzeżach Warszawy, gdzie można odebrać w knajpie swoją paczkę od Lokalnego Rolnika.

Miasto deklaruje obniżkę czynszów do 90 procent na okres trzech miesięcy. Wielu prywatnych właścicieli lokali, wynajmowanych przez knajpy, też zdało test na człowieczeństwo.

Restauracjom zależy na tym, by przetrwać ten trudny czas, nie zwalniając pracowników. I choć zyski z „wynosów” to zaledwie ok. 30-40 procent dotychczasowych przychodów, wierzą (i my wierzymy), że to ma sens.

Najwygodniej zamawiać jedzenie przez aplikacje. Niestety te, które działają na rynku, nie zrezygnowały ze swoich 30-procentowych prowizji. Podczas gdy knajpy nie mogą sobie pozwolić na stratę chociażby złotówki. Dlatego lokale wzięły sprawy w swoje ręce i stworzyły własną platformę: www.wspieramgastro.warszawa.pl.

Na początek dziewięć restauracji i barów: AleWino, Restauracja Forty, OH, Przegryź, Beirut, Havana, Pełną Parą, Kieliszki na Próżnej, The Cool Cat TR. Ale za chwilę ma się tu pojawić kilkanaście kolejnych, m.in. Tel Aviv, Kubek w Kubek, Charlotte czy Bibenda. Twórcy deklarują, że chętnie podzielą się doświadczeniami w tworzeniu takiej platformy z innymi miastami.

Wiecie, co robić. Te posiłki na pewno umilą Wam czas odosobnienia, a przy okazji zrobicie coś dobrego. Razem to przetrwamy!

Havana
Beirut
AleWino
Charlotte Bouillon
BIbenda
Tel Aviv Urban Food


|

Wspieramy nasze ulubione miejsca

Wspieramy nasze ulubione miejsca
Przejdź do

Zamawiamy jedzenie i kawę na wynos, zrzucamy się, kupujemy vouchery.

Ale Wino przygotowuje dania na wynos, można je też u nich odbierać

Bez Gwiazdek startuje z menu na wynos

Bęc Zmiana – zakupy online oraz wsparcie

Bibenda – menu na wynos, możliwa dostawa

Big Book Cafe – Książka na wynos – polecane pozycje można odebrać, można zamówić do domu

Centrum Architektury ratuje się bezpośrednią sprzedażą swoich książek online

Cophi – vouchery i zestawy #zostańwdomu

Forum serwuje kawę na wynos (do godz. 14)

Havana wciąż nas karmi, sprawdź menu lunchowe (z dowozem)

Hydrozagadka i Chmury – zrzutka 

Jaskółka zaprasza do siebie po odbiór jedzenia, możliwa również dostawa, jest już też menu wielkanocne

Kameralne księgarnie, m.in. Tajfuny, Bullerbyn, Dwie Siostry, Bęc Zmiana, Radio Telewizja, Big Book Cafe, Antykwariat Kwadryga, Tarabuk, Antykwariat Warszawa – możesz zamówić od nich książki przez Książkanatelefon.pl

KOMU KOMU też ma menu na wynos i z dowozem

Kuchnia Konfliktu – zrzutka

Kukułka sprzedaje na wynos, zbiera też zamówienia wielkanocne 

Kulturalna – zrzutka Do Zobaczenia w Kulturalnej

Lokalna Bistronomia – zamówienia online, z dostawą do domu

Look Inside prowadzi sprzedaż wysyłkową, zaglądajcie też na ich Instagrama, bo tam pokazują na bieżąco więcej przedmiotów

Lukullus – otwarte cukiernie

Małpi Biznes przygotował Kryzysowe Menu z dowozem

Między Nami Cafe – zrzutka

Ministerstwo Kawy – parzy kawy na wynos i oferuje vouchery

Miss Mellow – cukiernia jest otwarta, można też kupować vouchery

Nowa Księgarnia jest codziennie otwarta stacjonarnie w godz. 12-17, można też zamawiać książki online

OH LALA – zrzutka na studio online

Paloma i Pacyfik – dowóz z Wolt

Piekarnia Aromat – świeże pieczywo z dostawą do domu

Pogłos – zrzutka 

Przegryź ma zestawy na wynos, możliwy również dowóz

Rano piekarnia wciąż piecze chleb

Regina – zrzutka „Nie pozwól utonąć Samanthcie!”

Reset sprzedaje Vouchery Pomocowe

Rozbrat 20 przygotował menu na wynos, piecze też pyszne chleby

Rzeczy Stefana – zakupy online

STOR – vouchery i kawa na wynos

Stół Powszechny – zrzutka

The Cool Cat TR – dowóz Cool Cat Carem

Wirtualna Giełda Płytowa – tu kupimy online winyle m.in. z Winyl Marketu i Antykwariatu Grochowskiego

Wozownia ma już menu na wynos, zamawiajcie

Vegan Ramen Shop – kontaktujcie się z nimi i zamawiajcie

Youmiko Vegan Sushi dostarcza nam do domu swoje zestawy

Życie Jest Fajne – klubokawiarnia sama jest w trudnej sytuacji, ale wciąż pomaga ludziom w potrzebie, zobaczcie jak ich wesprzeć

 

W aplikacji Finebite zebrane różne formy wsparcia dla warszawskiej gastronomii

Na platformie Lunch Next również znajdziecie vouchery wspomagające wiele warszawskich lokali



|

7-9.08. Nareszcie weekend! Polecamy

7-9.08. Nareszcie weekend! Polecamy
Przejdź do

Wystawa Jerzego Treutlera w Muzeum Plakatu, Lado w Mieście na Placu Zabaw, Festiwal Wina w pasażu Wiecha.

Odmrażanie STOR-u na Brackiej 18 – od piątku, 15 maja od godz. 9.30, można już wpadać na kawę

Koncert Fertile Hump w piątek, 15 maja o godz. 20, transmitowany online ze sceny Brackiej 20 tutaj…

Bartosz Weber – VTR dla Firleja – w piątek, 15 maja o godz. 20. Koncert transmitowany online tutaj…

Otwarcie sezonu wyścigowego na Służewcu w sobotę, 16 maja o godz. 12, transmitowane będzie online tutaj…

Premiera kolejnego dokumentu braci Tomasza i Marka Sekielskich o pedofilii w kościele – „Zabawa w chowanego” – w sobotę, 16.05, o godz. 10 tutaj…

Wojtek Mazolewski i Joanna Duda zagrają w SPATiF-ie w sobotę, 16 maja o godz. 19 – transmisja online tutaj…

Koncert Warszawskiego Combo Tanecznego w sobotę, 16 maja o godz. 20, transmitowany online ze sceny Brackiej 20 tutaj…

Docs Against Isolation to zapowiedź tegorocznej edycji Festiwalu Filmowego Millennium Docs Against Gravity, która wyjątkowo odbędzie się od 4 do 13 września. Teraz możemy oglądać online, za darmo, kilkadziesiąt doskonałych dokumentów z poprzednich edycji

Masecki z domu – Marcin Masecki powraca ze swoimi niezwykle popularnymi koncertami z berlińskiego mieszkania, w ramach Studio Online. Tym razem posłuchamy amerykańskiego jazzu – niedziela, 17.05, godz. 12 tutaj…

Od poniedziałku, 18 maja, mogą ostrożnie otwierać się restauracje. Czynna już będzie m.in. Wozownia (na zdjęciu)

W świetle kina, czyli rzecz o neonach – spotkanie online z Anną Brzezińską-Czerską, organizowane przez Zodiak, we wtorek, 19 maja o godz. 18 tutaj…

KAWA czy ŁOPATA? – cykl śniadaniowych spotkań z Grzegorzem Piątkiem – w każdą środę o godz. 9:00. Towarzyszą one wystawie Domu Spotkań z Historią „Warszawa NA NOWO. Fotografie reporterskie 1945-1949”

Agata Buzek czyta fragmenty książki „Zjadanie zwierząt” Jonathana Safrana Foera, w tamach cyklu Zielono mi Big Book Cafe w środę, 20 maja o godz. 20 tutaj…

Mit Bauhausu 100 lat później – dyskusja online w czwartek, 21 maja o godz. 18, towarzysząca wystawię „Cały świat to Bauhaus?”, w której udział wezmą Anna Cymer, Ryszard Nakonieczny, Agata Szydłowska, organizuje Instytut Goethego tutaj…

Filip Springer w swoim podcaście na Audioteka.pl pyta mądrych ludzi, czego nie wiedzą



|

Syzyf nie jest sam – niezwykła wystawa w CSW

Syzyf nie jest sam – niezwykła wystawa w CSW
Przejdź do

To już ostatni weekend wystawy japońskiego kolektywu hyslom.

Itaru pewnego dnia zauważył, że góra, którą widzi od lat z okien swojego domu w Osace, zmienia się. Wjechały koparki. Z przyjaciółmi wkradł się więc na teren budowy, żeby sprawdzić, co się dzieje. Tak narodził się kolektyw hyslom.

Od 2009 roku Itaru Kato, Fuminori Hoshino i Yuu Yoshida wracają na tę górę, by w charakterystyczny dla siebie sposób doświadczać i pokazywać zachodzące tam zmiany. Wkraczają zawsze wtedy, gdy ustają prace budowlane. Są cieniem przemian, które na tej górze się wydarzają.

To, co tam robią, to swoiste happeningi, badania terenowe. Sami nazywają to „field’s play”. Improwizują je w trójkę albo więcej osób, w odniesieniu do tego, co danego dnia tam zastaną. Wchodzą w pewną grę z pracownikami, którzy zostawiają w określonym stanie tę górę, z przyrodą. Są to bardzo fizyczne, czasami ryzykowne działania, które mocno odbijają się na ich ciałach.

– Schudli i stężeli przez ten czas. Poznali tę górę swoim ciałem. Nowe zbocze? Sturlali się z niego. Pręty zbrojeniowe? Stworzyli z nich muzyczne instrumenty. Studzienki kanalizacyjne? Nurkowali w nich – opowiada Anna Ptak, współkuratorka wystawy, pokazując nam na ekranach małych telewizorów dokumentację tych działań. Chłopaków poznała sześć lat temu na własnej rezydencji w Japonii. To był czas, kiedy po czterech latach działań na górze postanowili po raz pierwszy pokazać je publiczności.

Hyslom znalazł się w Warszawie, bo ich praktyka bardzo odpowiada sposobowi myślenia o rezydencjach artystycznych w U-jazdowskim. Preferowane jest tu działanie z tym, co zastane, a nie z tym, co zadeklarowane wcześniej. – Zapraszamy artystów nie na podstawie zgłoszonego projektu, ale dlatego, że cenimy ich praktykę. Zwykle są to działania zakorzenione w jakimś kontekście społecznym, oparte na udziale osób, które nie są artystami. Procesualne, performatywne, zmienne i właśnie kontekstowe. Zapraszamy ich, żeby zobaczyć, co z tą praktyką stanie się w tym nowym miejscu – mówi Anna Ptak.

Góra pod Osaką teraz jest osiedlem mieszkaniowym na 10 tys. osób. Ale Itaru, Fuminori i Yuu wciąż na nią wracają i dokumentują w cyklu wideo „Dokumentacja histerezy” (historii zapisanej w materii). Na tej podstawie tworzą też rzeźby, spektakle, performance, działania taneczne.

Przyjechali do Warszawy. Ale tu nie ma góry. Przypomniała im się inna historia, która im towarzyszy. Historia kamienia. Nadawała się, bo kamień to namiastka góry. Wrócimy do niej za chwilę.

Rozglądając się po okolicy trafili do Ursusa, gdzie na terenie dawnej fabryki traktorów powstają osiedla mieszkaniowe (zupełnie jak na ich górze). Tu przyłączyli się do niezwykłego projektu budowy statku z osobami wychodzącymi z bezdomności, wspieranymi przez Kamiliańską Misję Pomocy Społecznej kapitana Waldemara Rzeźnickiego. To było doskonałe zarzewie dla wyobraźni i ulubionego przez Japończyków wspólnego działania.

Wracając do kamienia. Znaleźli go w rzece Kamo, w Kioto. Całkiem spory głaz, który posłużył im do serii działań performatywnych. Po każdym takim działaniu zwracali go do rzeki. Aż pewnego dnia kamień zniknął. Podczas wizyty w Europie „odnaleźli” go, a raczej kamień, który bliźniaczo przypominał tamten. Pomyśleli: „Uczyńmy ten kamień kamieniem z Kamogawy. Ale żeby to zrobić, musimy zwrócić ten kamień do rzeki Kamo.” Tak, lubią komplikować sobie zadanie! Podróż z takim kamieniem to nie jest łatwa sprawa. Na szczęście po drodze znaleźli mnóstwo pomocników, którzy uwierzyli w tę historię. Syzyf nie jest sam.

Całą tę historię na wystawie opowiadają miniaturowe scenki – rzeźby z gliny; pamiątki z podróży kamienia specjalnie kupioną do tego celu ciężarówką, dokumentacje wideo. Wyłania się z nich peryferyjny obraz Polski, bo dzięki tej podróży artyści z Japonii weszli w różne nasze lokalne światy. Są tu gołębiarze z granicy polsko-niemieckiej, studenci sztuki ze Szczecina i Poznania, bezdomni budujący statek, rolnicy z Pomorza.

Po zakończeniu wystawy kamień wróci razem z hyslom do Japonii. Przez ląd i morze Ochockie. A jeśli poziom wody w Wiśle będzie zadowalająco wysoki – zbudowanym wspólnie statkiem do Bałtyku i dalej, drogą morską. Teraz kamień możemy zobaczyć w studni na dziedzińcu Zamku Ujazdowskiego. Systemem lin i przekładni połączony jest z budynkiem zamku, z wystawą. Podróż trwa. Historia toczy się dalej.

Wystawa hyslom czynna będzie w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski do 8 marca.