Search for content, post, videos

Warszawiacy: Michał Woliński

Twórca targów sztuki Not Fair w Pałacu Kultury i galerii Piktogram, która bierze udział w Warsaw Gallery Weekendzie.

Not Fair, czyli nie targi?
– To bardziej gra słowna, która ma pokazać, że nie są to z pewnością typowe targi sztuki. Chciałem poszukać nowej formuły, która jest ekonomicznie i artystycznie skuteczna, użyteczna, interesująca – zarówno dla uczestników, jak i dla odbiorców. Na tym etapie kwestią drugorzędną jest dla mnie to, czy nazwiemy to targami, czy wystawą. Ale bawi mnie hipokryzja zinstytucjonalizowanego świata sztuki, który udaje, że nie ma nic wspólnego z ekonomią i rynkiem. Dla osoby, która siedzi w tym 20 lat jest to albo odklejenie od rzeczywistości, albo świadoma manipulacja.

Jeździsz na duże imprezy targowe. Jak to wygląda od środka?
– Zdominowały je tak zwane megagalerie, które działają jak korporacje i podlizują się jednemu procentowi najbogatszych ludzi świata. Targi odbywają się w miejscach, gdzie ten nowy pieniądz jest. Niezwykle trudno przebić się tam małym galeriom z mniej mainstremową ofertą. Mnie ten świat nie dotyczy, ale interesuje od strony poznawczej.

Kiedy zaczęły się targi sztuki, jakie dziś znamy?
– W 1967 roku odbyły się pierwsze Art Cologne, a Art Basel w 1970. Ta formuła została wtedy wymyślona i ona trwa. W pewnym momencie, w połowie lat 90., młode galerie obok Art Basel uruchomiły Liste – w fabrycznym wnętrzu, z nową energią. Formuła była dynamiczna, galerie mogły brać udział w Liste tylko trzy razy. Potem zmieniono zasady i są galerie, które jeżdżą tam od 15 lat.

Z kolei Berlińskie abc (art berlin contemporary) wymyślono w kontrze do tradycyjnych targów sztuki, jakimi było Art Forum. Podobna formuła jak u nas. Teraz, po latach eksperymentów, wygrała tam tradycyjna opcja, połączyli się z Art Cologne i już są klasyczne stoiska.

My nie mamy takich targów. To oznacza, że w Warszawie nie ma rynku sztuki?
– Rynek jest bardzo mały. Najzamożniejsi kolekcjonerzy dokonują przewidywalnych do bólu wyborów – kupują na tych dużych targach, z polskiej sztuki wybierają modernizm. Młodą sztuką zainteresowane są przede wszystkim instytucje i muzea, coraz więcej pojawia się też młodych kolekcjonerów i to do nich skierowane jest to wydarzenie.

Nie tylko młode galerie biorą udział w Not Fair. Również takie tuzy jak Fundacja Galerii Foksal.
– Jej twórca – Andrzej Przywara – też bywa zmęczony dużymi targowiskami sztuki. Odwiedził pierwszą edycję, która była super spontanem, zorganizowanym w opuszczonym klubie go-go i spodobała mu się ta formuła.

W tym roku zgłosiła się też do nas inna ważna galeria, wiedeńska Galerie Hubert Winter. Mają u siebie Vienna Conteporary, finansowane przez Rosjan. A mimo to chcą przyjechać do Warszawy, do Pałacu Kultury. Tworzy się tu Muzeum Sztuki Nowoczesnej, mamy bardzo ciekawych artystów, Polak kuratorował documenta, to miejsce ich ciekawi.

Odpukać, wciąż jeszcze jest budżet na zakupy prac do kolekcji czterech dużych muzeów. A te zakupy są w dużej mierze poświęcone sztuce międzynarodowej, a nie tylko polskiej.

Jak to działa? Ty zapraszasz galerie na Not Fair? Dokonujesz selekcji?
– Zapraszam wybrane galerie, one proponują kolejne. Tworzy się sieć kontaktów. Wiele galerii się do nas zgłasza. Zależy mi, żeby dobra reprezentacja galerii z naszego regionu Europy Środkowej i Wschodniej zestawiona została z ambitnymi galeriami z Europy Zachodniej. W tym roku mamy też na przykład bardzo dobrą, i bardzo młodą galerię z Los Angeles, która sama się zgłosiła. Każda z nich ma zaprezentować jednego artystę, najchętniej nowy projekt młodego twórcy. Nie ma targowych boksów, tworzy się z tego jedna wystawa.

Formuła jest bardziej bezpretensjonalna, galerii jest na tyle mało, że zawiązują się super kontakty. Bardziej chodzi tu o sztukę, artystów, szukanie skutecznych rozwiązań, a nie o prostą prezentację „towaru”.

Targi Not Fair rozpoczynają się w Pałacu Kultury i Nauki (pl. Defilad 1, wejście główne) w czwartek, 21 września, w godz. 17-22 i potrwają do niedzieli, 24 września. Czynne: pt. 12-19, weekend 11-19, wstęp wolny.

Galeria Piktogram (ul. Kredytowa 9/26) bierze udział w Warsaw Gallery Weekendzie, który rozpoczyna się w najbliższy piątek. Pokazywaną tam wystawę Floriana Auera „Zmiana koła” będzie można oglądać do 10 listopada. Wstęp wolny.

Więcej o WARSAW GALLERY WEEKENDZIE tutaj…

Foto: Aga Bilska i mat. WGW

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *