Search for content, post, videos

Warszawiacy: Jacek Dymowski

Trener, założyciel Żoliborskiej Szkoły Boksu. Ma na swoim koncie wiele sukcesów – jest członkiem trenerskiego teamu Ewy Brodnickiej – aktualnej mistrzyni świata WBO w wadze super piórkowej, a jego podopieczne Oliwia Toborek i Martyna Kania zostały właśnie powołane do kadry narodowej.

Żoliborska Szkoła Boksu mieści się na terenie RKS Marymont. Działa w tym miejscu od ponad trzech lat. Każdy może się do niej zapisać (zoliborskaszkolaboksu.pl).

Na Żoliborzu mieszkali dziadkowie, rodzice Jacka. On też się tu wychowywał, chodził do sąsiedniej szkoły nr 65. Teraz mieszka na Woli, ale na Żoliborz chce powrócić. Wstaje codziennie o 5 rano, a o 6 jest już w klubie.

Smutne, że stadion tuż obok popada w ruinę. To perełka powojennej architektury.
– Smutne, zwłaszcza, że tradycje RKS Marymont sięgają 1911 roku. To jeden z najstarszych klubów sportowych w Warszawie. Na szczęście ostatnio trybuna stadionu z lat 50. została objęta opieką konserwatorską. Powstała też inicjatywa Ocalmy Marymont. Walka trwa. Wierzę w to, że miasto wygospodaruje pieniądze na renowację i wkrótce będzie tu pięknie.

Wasz klub mieści się w jednym z tych starszych budynków. Ładnie tu, ale chyba macie problem z ogrzewaniem.
– Nie ma centralnego, dogrzewamy się inaczej. Ale nie narzekamy. To piękna siedziba. Zawdzięczamy ją urzędowi dzielnicy. Mamy swoje miejsce. Urządziliśmy je tak jak chcemy, na ścianach zawisły stare bokserskie plakaty i archiwalne zdjęcia, przekazane nam przez kolekcjonera Stanisława Skowrońskiego. Jest klimat, czujemy się tu dobrze.

Na Marymoncie przed wojną była sekcja bokserska?
– Niewiele o tym wiadomo. Znalazłem wzmiankę w przedwojennej książce o Żoliborzu, że od 1937 roku działała taka sekcja na Marii Kazimiery, niedaleko stąd. Zapożyczyliśmy sobie za zgodą urzędu dzielnicy grafikę z tej książki do naszego logo.

Najstarsze kluby bokserskie Warszawy to Legia i Gwardia. Ty wybrałeś Legię.
– Późno zacząłem, chociaż sportem interesowałem się od małego. Dziadek woził nas z bratem na basen od 4 roku życia. W podstawówce trenowałem koszykówkę, potem było karate i kickboxing. Gdy miałem 18 lat poszedłem na zajęcia z boksu na AWF-ie, prowadzone przez nieżyjącego już trenera Tomasza Nowaka. Po dwóch latach przeniosłem się na Legię, gdzie zostałem 10 lat. Trenowali tam też zawodowi pięściarze, mieliśmy z nimi fajny kontakt.

Podobnie jest u ciebie. Na tej sali trenują razem doświadczeni zawodnicy i początkujący. To działa?
– Młodsi przychodzą tu właśnie ze względu na znanych zawodników, ich sukcesy. Chcą się od nich uczyć, oni są dla nich wzorami.

Pewnie masz z tego podobną satysfakcję jak z medali swoich podopiecznych?
– Tak, bo te dzieciaki mają tu swoje miejsce, schronienie, często opowiadają mi o swoich problemach. Jedna z dziewczyn, które trafiły teraz do kadry, została tu przysłana przez kuratora. Będziemy pracować też z dzieciakami z sąsiedniej szkoły, które potrzebują psychicznego wsparcia.

Dzięki takim wyzwaniom i ja się rozwijam. Nie jesteśmy bogami, wszystkich nie uratujemy, ale wielu młodym ludziom można pomóc.

Jakie trzeba mieć predyspozycje, żeby zdobywać medale w boksie?
– To działa tak, jak w każdej dyscyplinie. Trzeba być zdeterminowanym. Mieć pasję i za tą pasją iść. Trening jest świętością.

Zdjęcia: Filip Klimaszewski
Rozmawiała: Agnieszka Kowalska

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *