Search for content, post, videos

Warszawiacy: Jola Sauer

W Chorzowie prowadziła kultowy klub Szuflada. Pierwsze Królestwo otworzyła w samym sercu Katowic – w Rondzie Sztuki. Dobrze tam karmiła i organizowała koncerty czołówce polskiej sceny muzycznej. Od niedawna jest Ochocianką. Przeprowadziła się do Warszawy. I długo nie kazała nam czekać na stołeczną odsłonę Królestwa. Ze swoim partnerem Pawłem Łajzolem – raperem z formacji Jwp i Jetlagz – wynajęła lokal w sąsiedztwie – w Teatrze Ochoty (tam, gdzie wcześniej działała klubokawiarnia Kwadratowa). I właśnie otworzyli Królestwo Wwa.

Bywałaś często w Warszawie, ale teraz zamieszkałaś tu na stałe. Co ci się tu podoba, a co cię denerwuje?
– Nie znoszę jeździć samochodem po Warszawie, zakorkowane ulice są dla mnie koszmarem. Uwielbiam Pałac Kultury, za każdym razem napawa mnie zachwytem.

Codziennie można tu spędzić ciekawie czas, zawsze gdzieś jest dobry koncert lub wystawa. Na każdym rogu jest kawałek historii. Na przejażdżkach rowerowych słyszę od mojego chłopaka wiele anegdot i opowieści o tym, co wydarzyło się w miejscu, w którym akurat jesteśmy. Sama nie wiem skąd on to wszystko wie.

Nie żałujesz decyzji o przeprowadzce?
– Niczego w życiu nie żałuję. Tęsknię za Śląskiem, ale sprawy „kardiologiczne” wpłynęły na moją decyzję o przeprowadzce. Lubię zmiany. Miałam już w stolicy sporo znajomych i przyjaciół, cieszę się, że mogę ich teraz częściej widywać. Czasem brakuje mi ślonskiej godki, wtedy dzwonię do znajomych, by sobie trochę pogodać. Nadal prowadzę klub w Katowicach, więc bywam na Śląsku, ale tylko w sprawach zawodowych.

Masz swoje ulubione miejsca w Warszawie?
– Dopiero poznaję miasto. Lubię spacery z psem po Polu Mokotowskim i naszą Ochotę. Jest spokojną częścią miasta, bardzo przyjemnie się tu mieszka. Dzięki Sebastianowi, mojemu psiakowi, szybko poznałam sąsiadów i płynnie wtopiłam się w otoczenie.

Kawiarnia w Teatrze Ochoty to nie było dotąd miejsce, które cieszyło się dużą popularnością wśród warszawiaków. Jak chcecie je rozruszać?
– Mamy sporo planów. Jesteśmy na etapie poznawania otoczenia, potrzeb okolicznych mieszkańców, pytamy często naszych gości o opinie. Chcemy aktywizować społeczność lokalną, już prowadzimy rozmowy ze stowarzyszeniem Ochocianie.

Lokal jest połączony z teatrem, będziemy łączyć siły. Podobnie jak w Katowicach, Królestwo działa we współpracy z ASP. Z pewnością będzie też u nas niezły tygiel muzyczny. Ja uwielbiam gitarowe granie, a Paweł wiadomo – rap. Nasze pierwsze imprezy były w rytmach techno i rapu. Trochę nas przeraziła ogromna frekwencja.

W Królestwie będzie można też coś zjeść i to całkiem dobrze. Na początku kartę pomógł nam przygotować przyjaciel Kaftan z Cool Cat (mojej ulubionej knajpy z jedzeniem). Nasz szef kuchni pracuje już nad autorskim menu, a tymczasem można jeść u nas pyszne bowle.

Przygotowujemy także salkę dla najmłodszych, będzie można w niedzielę zrelaksować się, a dziećmi zajmie się animatorka. Oczywiście zapraszamy też futrzanych przyjaciół, jesteśmy psiarzami.

Decyzja o przejęciu lokalu była dość spontaniczna i jesteśmy w lekkim szoku. Paweł nadal koncertuje z Jwp, jest w trakcie tworzenia nowego projektu Jetlagz, ale znajduje czas na gastronomię.

Katowickie królestwo skromnie nazwałaś od królowej? Ślązacy nazywają cię królową balu. Tytuł zobowiązuje.
– Królowa balu – zawsze bawiło mnie to określenie. Kiedyś może tak, teraz to już raczej na emeryturze. Królestwo wzięło się od von Triera. Mieliśmy nawet zrobić wystrój w tym stylu, ale szybko zrezygnowaliśmy, bo był zbyt makabryczny. Została więc tylko nazwa.

Oczywiście będą bale w Królestwie Wwa. Chyba jesteśmy skazani na bal, jak Rysiek na bluesa. Przestrzeń klubu obejmuje patio, na którym znajduje się scena i z pewnością niejeden koncert na niej zabrzmi. Mamy też plany na scenę teatralną.

Królestwo Wwa, ul. Mikołaja Reja 9

Foto: Aga Bilska

1 comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *